piątek, 19 listopada 2010

Jakiś ślad przecież zostanie

Jakiś ślad przecież zostanie Włos
na grzebieniu zapisany kalendarz
kilka martwych kont z nieznanymi hasłami
bilingi kwit z pralni rachunki maile
mandat za prędkość list od
życzliwego zasuszony kwiatek
pamiątka pierwszej miłości okruch
w czyimś wspomnieniu włoska widokówka
cokolwiek co pomoże ustalić

Jakiś ślad przecież musi zostać
To niemożliwe niemożliwe
żeby mnie nie było

4 komentarze:

  1. A jednak możliwe. Żeby tylko jeszcze umieć się z tym pogodzić. Chyba mam te same niepokoje, co mężczyźni wchodzący w smugę cienia:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Monia, uświadomiłaś mi, że w ostatnim wersie powinno być "że mnie nie było", zamiast "żeby". Wtedy sens jest inny. Tak mialo być pierwotnie, potem zmieniłem, nie wiem czemu, lecz po Twoim odczytaniu widzę, że postąpiłem pochopnie. Dlatego w wersji papierowej, jeśli taka będzie, dam "że". Bo ja nie chciałem pisać o lęku przed śmiercią, tylko o całkowitym bezśladowym przeminięciu...

    OdpowiedzUsuń
  3. Paradoksalnie łatwiej przyszło mi zaakceptować fakt - jak to napisałeś - całkowitego bezśladowego przeminięcia. Bo niestety uważam, że prędzej czy później (raczej prędzej niż nam się zdaje) odejdziemy w niepamięć. Natomiast ciągle jeszcze nie mogę zaakceptować faktu, że pewnego dnia świat będzie istniał beze mnie. Zdaje się, że to niezbyt logiczne jest wszystko, ale tak to chyba jest z emocjami.
    Miło mi jednak, że mam swój wkład w polską poezję:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Chyba jednak logiczne: najpierw człowiek umiera, a potem o nim zapomną. Z jednym i drugim trudno się pogodzić.
    A za wkład w polską poezję - dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń