piątek, 10 grudnia 2010

Od nagłej miłości i powolnej śmierci

Od nagłej miłości i powolnej śmierci,
podłych języków, zaciśniętych pięści,
mądrości Coelho i od alzheimera,
nudy codziennej, która poniewiera,
od strasznych poetek i od grafomanów,
od tych, co lubią bawić się w szamanów,
od tych, co wszystko i tak lepiej wiedzą,
od celebrytów z umysłową nędzą,
od tych, co mają siebie za półbogów
i od myśliwych oraz ekologów,
ciepłego mleka i od złego smaku,
grzybów trujących, prawdziwych rodaków.

O to Cię proszę, chyląc swoją skroń:
Teraz i zawsze chroń mnie Panie. Chroń.

3 komentarze:

  1. Oj, Grzesiu, Grzesiu... Ja tam nie lubię mleka - ani ciepłego, ani zimnego.
    Zajrzyj też czasem na mój blog: ziolkowska.blogspot.com
    Nie chce mi się ułożyć go porządnie (tak pięknie, jak u Ciebie), ale może kiedyś się postaram.
    Uściski
    Ewa Ziółkowska

    OdpowiedzUsuń
  2. Ewa, wcielasz się w ciocię z wiersza Tuwima, że piszesz mi "Oj, Grzesiu, Grzesiu", czy jak? :)
    Na Twoim blogu byłem, cieszę się, że go prowadzisz, choć faktycznie mogłabyś go trochę urozmaić różnymi dodatkami. Mój zresztą też nie jest graficznym szaleństwem, lecz nigdy nie lubiłem przerostu formy nad treścią.
    A co do mleka - ciepłego nigdy nie lubiłem, a zimne piłem na kaca. Ale kaca nie miałem od stu lat, więc zimnego też już nie pijam.

    OdpowiedzUsuń