środa, 25 maja 2011

Stachura, Pradera, Żentara...

Grę Żentary ogląda się z przyjemnością. Jego Robert to prawdziwy „loser”, czyli człowiek przegrany, któremu zostało pozorowanie życia – tak pisałem w 2001 roku w recenzji spektaklu „Drugie zabicie psa”, według prozy Marka Hłaski, w kieleckim Teatrze im. Żeromskiego w reżyserii Piotra Szczerskiego. I właśnie dzisiaj nadeszła wiadomość, że aktor Edward Żentara popełnił samobójstwo w swoim tarnowskim mieszkaniu. W Tarnowie mieszkał od trzech lat, był tam dyrektorem Teatru im. Solskiego.

Pamiętam Żentarę oczywiście także z filmu „Siekierezada”, gdzie w finale grany przez niego Janek Pradera szedł na tory popełnić samobójstwo. W wypadku na torach rękę stracił Edward Stachura, autor powieści „Siekierezada”. Później Stachura powiesił się.

W taki ciąg mi się to wszystko ułożyło, może niepotrzebnie. Ale zawsze przy takich smutnych okazjach zadaję sobie pytanie, jak bardzo trzeba być zdesperowanym, w jak wielkiej być depresji, by targnąć się na własne życie...

1 komentarz:

  1. Żal...
    Czy w tym zbiegu okoliczności można szukać sensu?

    OdpowiedzUsuń