sobota, 8 października 2011

90. urodziny Tadeusza Różewicza

Tadeusz Różewicz (z lewej) i niemiecki pisarz Günter Grass
Fot. Michał Kobyliński/gilling.info
Mistrz


Gdy jedni czytali Biblię
ja co wieczór czytałem Różewicza
który stworzył poezję po Oświęcimiu
i nauczył mnie
że głód najlepiej opisać
zapachem chleba
że słowa nie są papierowymi kulkami
które bezkarnie wrzuca się do kosza
i że śmietniki kryją prawdę
To bardzo dużo

Nie piszę wierszy okolicznościowych, ale tym razem nie mogłem się oprzeć. 9 października 2011 r. Tadeusz Różewicz kończy 90 lat! Różewicz – mój Mistrz, który już dawno powinien otrzymać Nobla i który pewnie już go nie dostanie, co nie zmienia faktu, że jest jednym z najwybitniejszych światowych poetów współczesnych.

Wychowałem się poetycko na Różewiczu. Dzień bez jego poezji uważałem za stracony. Początkowo swoje wiersze pisałem Różewiczem, zanim nie dorobiłem się własnego stylu (mam nadzieję). Choć pewnie i dzisiaj, czasami, echa poetyki Mistrza można dopatrzeć się w moich linijkach. Przesiąkłem Różewiczem.

Najbardziej wyczytanym przeze mnie zbiorem Różewiczowskich wierszy jest „Na powierzchni poematu i w środku” kupiony jakimś cudem w 1983 r., czyli zaraz gdy się ukazał. Nie rozstawałem się z tą książką. Każdy nowy wiersz Mistrza publikowany w miesięczniku „Odra” oznaczał dla mnie święto.

Byłem jeszcze studentem, gdy w 1986 – z okazji 65. urodzin Poety, napisałem duży artykuł o jego twórczości, jeden z pierwszych zamieszczonych przeze mnie w prasie. Rok później swoją pracę magisterską poświęciłem dramatowi Różewicza pt. „Pułapka” – o Franzu Kafce. Różewicz towarzyszy mi więc od dawna (Kafka też). Zbiory wierszy, dramatów i prozy Różewicza zajęłyby w mojej domowej bibliotece oddzielną półkę. Już jako dziennikarz i recenzent miałem to szczęście, że każdy nowy tomik Różewicza przysyłał mi Pan Jan Stolarczyk w Wydawnictwa Dolnośląskiego.

Mistrza spotkałem tylko raz, kilka lat temu. Po spotkaniu autorskim rozmawiałem z nim chwilę. Nie, nie przeprowadzałem z nim wywiadu, nawet nie śmiałem go o to prosić, bo był zmęczony. Wiedziałem zresztą, że wywiadów udziela bardzo rzadko. Pytał mnie, czy z dziennikarstwa można wyżyć. Odpowiedziałem mu, że tak i było to bliskie prawdy. Rozmawialiśmy też o angielskim futbolu.

W 2002 r. w wierszu „kropka nad i” z tomiku „Szara strefa” Tadeusz Różewicz napisał:

ileż to razy czułem pokusę
aby postawić kropkę nad
ale zwlekam uciekam
nudzę marudzę
słyszę dobroduszny śmiech Leopolda Staffa
jednak niczego Pana nie nauczyłem
Panie Tadeuszu

Mam nadzieję przeczytać jeszcze wiele nowych wierszy Mistrza. Panie Tadeuszu, dużo zdrowia!

PS. W polskiej Wikipedii hasło „Tadeusz Różewicz” ilustrowane jest czarno-białym zdjęciem mężczyzny, który na pewno Tadeuszem Różewiczem nie jest. Co gorsza, zagraniczne Wikipedie również zamieściły tę fotografię z polskiej edycji. Aż dziw, że nikt jeszcze tego nie zmienił. Wikipedyści, zróbcie coś z tym!

1 komentarz:

  1. Tworzyć poezję po Oświęcimiu to jedno, a tworzyć wysoką poezję o niskiej kulturze to drugie. Ukłony dla autora "work in progress".

    OdpowiedzUsuń