wtorek, 24 stycznia 2012

„W ciemności” i „W kanałach Lwowa”


Film Agnieszki Holland „W ciemności” został nominowany do Oscara, dlatego przypominam swoją recenzję książki Roberta Marshalla „W kanałach Lwowa”, na podstawie której Holland nakręciła swoje dzieło.

Trudno się dziwić Agnieszce Holland, że sięgnęła po książkę Roberta Marshalla „W kanałach Lwowa”, by przenieść ją na ekran (polska premiera filmu „W ciemności” 6 stycznia 2012). To świetny materiał na film, nie tylko ze względu na dramatyczne, mało znane wydarzenia, które opisuje, ale niezwykłą postać Leopolda Sochy.

Wszystko, o czym opowiada książka Brytyjczyka, zdarzyło się naprawdę. 1 czerwca 1943 roku do kanałów ściekowych pod Lwowem, miasta zajętego przez Niemców, weszła grupa Żydów, w tym małe dzieci. Zejście do cuchnących i pełnych szczurów kanałów było jak wstąpienie do Piekła, ale była to jedyna szansa na ocalenie. W mieście szalał terror: Żydzi albo byli umieszczani w miejscowym obozie koncentracyjnych przy Janowskiej, gdzie wkrótce i tak ginęli, albo byli rozstrzeliwani na ulicach Lwowa. Żydzi, którzy ukryli się w kanałach, spędzili tam ponad rok, wyszli z nich dopiero wtedy, gdy do miasta wkroczyli Sowieci.       

Tak długi pobyt pod ziemią nie byłby jednak możliwy, gdyby nie wspomniany kanalarz Leopold Socha, Polak, gorliwy katolik, a przed wojną złodziej i rabuś. To właśnie on razem z dwoma innymi kanalarzami dostarczał Żydom żywność i ubranie, pomagał przedostać się w bezpieczniejsze miejsce, informował o tym, co dzieje się na zewnątrz. Najpierw robił to dla pieniędzy, które dostawał od swoich „podopiecznych”, ale potem stało się to jego misją: ratując Żydów chciał odkupić swoje grzechy z przeszłości. Chronił więc ich również wtedy, gdy nie mieli już czym płacić.                   

Materiału do książki dostarczyli Marshallowi sami ocaleni. Autor korzystał ze wspomnień Ignacego Chigera, wypowiedzi jego żony Pauliny i córki Krystyny, małżeństwa Mundka i Klary Marguliesów. Nie jest to opowieść panegiryczna, nikt tu nie jest doskonały – ani ukrywający się Żydzi, ani Socha i jego koledzy. Zarazem to opowieść o zwyczajnym bohaterstwie jednych i drugich, ale przede wszystkim Sochy, który okazał się wspaniałym człowiekiem.

Ktoś powie: znowu historia o ratowaniu Żydów. Ale dla mnie takich niezwykłych opowieści, jak „W kanałach Lwowa”, nigdy za dużo.

Robert Marshall, „W kanałach Lwowa”. Z angielskiego przełożył Krzysztof Puławski, Świat Książki, Warszawa 2011, s. 237.

Recenzję publikowałem wcześniej w Salonie Kulturalnym.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz