sobota, 26 stycznia 2013

Pozory mylą


Parking przed hipermarketem. Przekładam zakupy z wózka do bagażnika. Staram się to robić szybko, bo siarczysty mróz przenika ubranie. Nagle dostrzegam kobietę. „Idzie do swojego samochodu”, myślę. Ale ona podchodzi do mnie, wyciąga przed siebie rękę w rękawiczce. Dostrzegam, że trzyma parę drobniaków.
– Dołoży mi pan do jedzenia? – pyta.
– Nie – odpowiadam zdecydowanie, bo nauczyłem się tak odpowiadać wszystkim, którzy chcą, by dać im pieniądze. A na tym parkingu zawsze się znajdzie ktoś, kto mnie o to zaczepia i wzbudza moją irytację.
Kobieta znika, ja wracam do wypakowywania zakupów. „Coś mi tu nie gra”, myślę jednak i nie daje mi to spokoju. Kątem oka widzę, że podchodzi do kolejnych osób. „Przecież ona – myślę sobie przekładając wody mineralne – w ogóle nie wygląda na żebraczkę czy meneliczkę”. Jest zadbana, jasne umyte włosy sięgają ramion, na sobie ma dopasowany, czysty kożuch. Wysoka, postawna, nie więcej niż pięćdziesiąt lat.
Zamykam bagażnik i znowu ją widzę, przechodzi obok. Już nie prosi o pieniądze.
– Straszny mróz dzisiaj – mówi. Uśmiecha się zakłopotana.
  Proszę pani, co się stało? – pytam.
  Przepraszam, że tak żebrzę, chciałam sobie kupić coś do jedzenia.
  Ale przecież pani...
Wie, co chcę powiedzieć.
  To ubranie mam z Caritasu, mieszkam w schronisku przy Żeromskiego. Ale dbam o siebie, nie tak jak inni bezdomni.
  Ale dlaczego pani...?
  Cztery lata temu rozwiodłam się, miałam dom, zostawiłam wszystko... Niech dzieci mają - urywa. – Przepraszam pana, że tak żebrzę – powtarza po chwili.
O nic więcej nie pytam, wciskam kobiecie w rękę trochę drobnych. Dziękuje, życzy mi miłego dnia. Widzę ją jeszcze, jak wchodzi do supermarketu. Może, żeby się ogrzać albo rzeczywiście kupić sobie coś do jedzenia.    

4 komentarze:

  1. Uwielbiam takie migawki z życia. Zdarzyło mi się kiedyś spotkać kobietę, która prosiła na ulicy o pieniądze na jedzenie. Zapytałam ją, czy mogę jej kupić jedzenie, ponieważ nie daję pieniędzy. Poprosiła o bułkę i ser, więc jej przyniosłam. Chciałam się dowiedzieć, dlaczego żebrze. Powiedziała, że ma rodzinę, ale wstydzi się jej prosić o pomoc i chce "radzić sobie sama".

    OdpowiedzUsuń
  2. @chatte-oh: Witam w Notesie i dziękuję za wpis :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo dobrze jest porozmawiać z osobą, która potrzebuje pomocy, choć w małym stopniu ją poznać, poznać jej problemy, a nie z góry ją oceniać.
    Czasem pomoc, która dla nas wydaje się niczym, dla drugiego człowieka, oznacza wszystko.

    Pozdrawiam serdecznie:)
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
  4. ..przerażające te migawki z życia...niemniej cenne, prowokują do refleksji nad niewiadomą, jaką stanowi scenariusz ludzkiego życia, niejednokrotnie zaskakujący głównych bohaterów

    pozdrawiam
    renataf

    OdpowiedzUsuń