piątek, 1 marca 2013

Camilleri, czyli na sukces nigdy nie jest za późno


Andrea Camilleri (ur. 1925) przez większość swojego zawodowego życia zajmował się teatrem, jako reżyser wystawiał sztuki Becketta, spektakle oparte na utworach Eliota, Strinberga czy Majakowskiego, ponadto wykładał na włoskich uczelniach teatralnych, pisał wiersze i powieści eksperymentalne. Są tacy, którzy o tym wszystkim pamiętają, jednak od 1994 roku dla większości Włochów Camilleri znany jest jako zupełnie ktoś inny, a mianowicie jako autor kryminałów z komisarzem Salvo Montalbano.

Camilleri miał 69 lat, gdy właśnie w 1994 r. ukazała się jego pierwsza powieść, której głównym bohaterem jest Montalbano – „Kształt wody” (w Polsce książka wyszła siedem lat później). Od tamtej pory włoscy czytelnicy otrzymali aż trzydzieści kryminałów z sycylijskim komisarzem i już wiadomo, że to nie koniec. Czternaście ukazało się w języku polskim.

Kryminały Camilleriego są dobre dla tych, którzy potrzebują oderwać się od codziennych zmartwień – to lektura lekka, a przy tym niegłupia. Pisarz łączy wątki kryminalne z obyczajowymi i społecznymi, potrafi być refleksyjny, dowcipny i rubaszny. Właściwie z czystym sumieniem mógłbym polecić wszystkie kryminały Włocha wydane w Polsce, bo jeśli ktoś polubił jeden, polubi pozostałe. Poprzestanę jednak na najnowszym „Skrzydła sfinksa”, jak zwykle wydanym przez oficynę Noir sur Blanc. 

Komisarz Montalbano próbuje tym razem dociec, kto i dlaczego zastrzelił młodą, piękną dziewczynę, której nagie ciało znaleziono na wysypisku. O ofierze nic nie wiadomo, a jedyną wskazówką jest tatuaż przedstawiający rzadkiego motyla o nazwie sfinks. Trop zawiedzie komisarza m.in. do przykościelnej organizacji zajmującej się pomocą kobietom, które zeszły na złą drogę. Poza tym to ciągle ten sam komisarz, który mieszka w sycylijskim (fikcyjnym) miasteczku Vigata, lubi dobrze zjeść, w pracy musi męczyć się z nierozgarniętym Catarellą i ciągle nie wie, jak ułożyć sobie życie z Livią.

Widać też, że Camilleri przez długie lata pracował w teatrze, bo mocną stroną jego kryminałów są dialogi. Jeśli ktoś czytając w „Skrzydłach sfinksa” rozmowy Montalbano z doktorem Pasquano albo z Catarellą, zachowa powagę, znaczy, że jest ponurakiem.    

Andrea Camilleri, „Skrzydła sfinksa”. Przełożyła Monika Woźniak, Noir sur Blanc 2013, s. 274                               

1 komentarz:

  1. Debiut w wieku 69 lat. To podnosi na duchu i nastraja pozytywnie. Że nigdy nie jest za późno i że zawsze warto próbować.

    OdpowiedzUsuń