piątek, 12 lipca 2013

Taki mały fragment z nowej książki



Książka się pisze, o czym informowałem, a dzisiaj kolejny mały fragment (oczywiście jeszcze przed redakcją i korektą):
 
Nie wyglądało to wszystko dobrze, pytania Bluma wytrąciły mnie z równowagi, miałem ochotę zapalić papierosa, jak zawsze, gdy się czymś zdenerwowałem.
– Zaczynam żałować, że w ogóle wtedy wyszedłem na korytarz – powiedziałem z żalem. – Mogłem siedzieć w pokoju i udawać, że nic nie słyszę, może teraz by mnie pan tak nie maglował.
Blum przystanął przy biurku dyrektora hotelu.        
Herr Topola – pierwszy raz zwrócił się do mnie używając mojego nazwiska – zapytam wprost: czy widział pan w pokoju Bielera jakiś rysunek? Na stoliku albo łóżku, pod łóżkiem, na krześle, gdziekolwiek?
– Rysunek? – zdziwiłem się. – Jaki znowu rysunek?
– Wykonany ołówkiem na papierze, przedstawiający nagą kobietę, leżącą w nieprzyzwoitej pozie, z rozłożonymi nogami. Laik powiedziałby, że to karykatura kobiecości, ale tak nie jest, w swej brzydocie to piękny rysunek, który był szkicem do jeszcze piękniejszego obrazu. Autorem jest Egon Schiele.
W pierwszej chwili nie dotarło do mnie, czyje nazwisko wypowiedział komisarz.
– Schiele?! – krzyknąłem w końcu z niedowierzaniem.       
– To szkic do Leżącej kobiety, która wisi na ostatnim piętrze Leopold Museum – powiedział spokojnie Blum. – Schiele namalował obraz rok przed śmiercią, a rysunek przez lata uważany był za zaginiony. Dopiero niedawno Bieler ogłosił, że jest w jego posiadaniu, kupił go od jakiegoś kolekcjonera, którego nazwiska naturalnie nie ujawnił.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz