sobota, 9 maja 2015

Strażak nie zawsze brzmi dumnie



Dzisiaj nie o poezji ani o literaturze, chociaż o prozie. Tyle że prozie życia, która bywa groteskowa. Oto kolejny przykład na to, w jaki sposób są traktowani w Kielcach zwykli ludzie przez tzw. ludzi na stanowiskach. Ci drudzy mają tych pierwszych w dupie.

Zanim powiem, o co chodzi, uprzejmie informuję, że szanuję strażaków i doceniam ich za ciężką i niebezpieczną pracę. Nie szanuję tylko jednego z nich, a może dwóch: komendanta miejskiego lub wojewódzkiego. Bo to któryś z nich zapragnął, aby spełniło się jego widzimisię, dzięki czemu jego zasługi w niebie będą jeszcze większe.

Zarówno wojewódzka, jak i miejska komenda straży pożarnej w Kielcach mieści się przy ul. Sandomierskiej. Ta trywialna i bezsensowna nazwa nie spodobała się jednak komendantowi (miejskiemu lub wojewódzkiemu, a może obu), więc postanowił ją zmienić na tę jedyną słuszną, czyli św. Floriana, który jest patronem strażaków. Szkopuł w tym, że ulica Sandomierska jest długa, znajdują się przy niej wieżowce, sklepy, zakład energetyczny, prokuratura i co tam jeszcze. Zmiana nazwy skomplikowałaby życie kilku tysiącom ludzi. Zrobiłby się duży raban.

Ale od czego spryt i pomysłowość pan(ów) komendanta(ów). Ponieważ część obiektów należących do straży znajduje się przy ul. Dalekiej, to właśnie ją postanowiono przemianować na św. Floriana, jedyną słuszną nazwę, aczkolwiek Daleka nigdy wcześniej nie nazywała się Św. Floriana. 
Wnioskodawcy okazali się litościwi: uznali, że nie trzeba przemianowywać całej ulicy, wystarczy tylko dwustumetrowy odcinek, przy którym oprócz budynków straży znajduje się blok mieszkalny (90 mieszkań, czyli około 300 osób), przychodnia i dwa domy jednorodzinne. Wymiana dowodów, pieczątek (niektórzy mają tu zarejestrowane firmy), zmiany w urzędach, bankach i innych możliwych rejestrach to przecież pryszcz dla kilkusetosobowej garstki.

W miniony czwartek (7 maja) zmiana nazwy ulicy Dalekiej na św. Floriana miała być przegłosowana na posiedzeniu Rady Miasta. Mieszkający przy Dalekiej prawnik zadzwonił jednak rano do kilku radnych, żeby zdjąć głosowanie z porządku obrad. Argument: ZMIANA W OGÓLE NIE BYŁA KONSULTOWANA Z MIESZKAŃCAMI. Bo kto by konsultował tak błahą sprawę. I gdyby nie groźba, że uchwała RM może z tego powodu zostać zaskarżona do wojewody, Daleka byłaby już pewnie ulicą św. Floriana.

Panie komendancie, jeden albo drugi! Pan gasi pożary, zamiast wkur...ć ludzi. I niech się pan pomodli do świętego Floriana, aby sprawił, że przestanie pan być nadgorliwym.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz