sobota, 18 marca 2017

„Zaucha. Welcome To The. PRL” – kiepska fantasmagoria

Scena ze spektaklu (Fot. Teatr im. Żeromskiego)

Nic już nie przywróci życia Andrzejowi Zausze. A już na pewno nie spektakl „Zaucha. Welcome To The. PRL” w Teatrze im. Żeromskiego. Choć może się mylę. Ten spektakl jest tak kiepski, że jedynym antidotum na niego wydaje się posłuchanie piosenek Zauchy w oryginale.

Nie wiem, co złego uczynił  Zaucha realizatorom widowiska, ale nie zasłużył sobie na podobne potraktowanie. Znajomi – w przerwie i po – pytali mnie, o czym jest spektakl, więc odpowiadałem im, adekwatnie do tego, zobaczyłem, że ni ch.ja, nie wiem. Wtedy słyszałem, a to dobrze, bo myśleliśmy, że tylko my jesteśmy tacy niekumaci.  Ja z kolei myślałem sobie: dobrze, że nie tylko ja jestem taki niekumaty. Pytanie, o czym jest przedstawienie, trzeba by zadać realizatorom, bez pewności, że udzielą sensownego wyjaśnienia. 

Według zapowiedzi, jest to alternatywna historia Polski, opowiedziana po tym, jak wokalista Andrzej Zaucha nie zginął w 1991 r. od kuli wystrzelonej przez zazdrosnego męża. Na czym opowieść polega? Na przytaczaniu dat jak w kalendarium, wydumanych tekstach i marnej fantasmagorii. Nazwisko Andrzeja Zauchy pada ze sceny kilkaset razy, choć prawdę mówiąc nie wiadomo po jasną cholerę.

Niestety, śpiewogra (uwaga: to ironia) nie broni się nawet piosenkami i ich wykonaniem (wyjątek „Don’t Stop Me Now” Queenu śpiewany przez Grzegorza Margasa i „C'est la vie” zanucony przez Krzysztofa Grabowskiego), co zauważyło nawet moje niewprawne ucho. Odtworzenie fragmentów utworów w wykonaniu samego Zauchy okazało się błędem. Odsłoniło bowiem przepaść, jaka dzieli aktorów od znakomitego wokalisty. 


Mam nadzieję, że przedstawienie jest tylko wypadkiem przy pracy w kieleckim teatrze. I że następnym razem obejdzie się też bez telebimowych wstawek, które świadczą o realizatorskiej bezradności. Amen.

„Zaucha. Welcome To The. PRL”. Dramaturgia: Szymon Bogacz, Zuzanna Bućko, reżyseria: Adam Biernacki . Teatr im. Stefana Żeromskiego w Kielcach. Premiera 18 marca 2017 r. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz