niedziela, 17 grudnia 2017

„1946” – premiera w Teatrze im. Żeromskiego


Scena ze spektaklu. Pośrodku Dagna Dywicka, Fot. Natalia Kabanow/ Teatr im. Żeromskiego 
Świat staje na głowie. Konkretnie Teatr im. Żeromskiego. W czasach, gdy słowa „naród” i „narodowy” odmieniane są przez wszystkie przypadki, gdy polskość  utożsamiana jest ze świętością, gdy z Jezusa robi się króla Polski (choć nie wiadomo, czy by sobie tego życzył), w czasach gdy ludzie innej religii i niepolskiego pochodzenia traktowani są z pogardą i wrogością, a neofaszyści  coraz wyżej podnoszą głowy, właśnie w takich czasach na kieleckiej scenie wystawiana jest sztuka o pogromie kieleckim, podczas którego tłum kielczan bestialsko zamordował 42 osoby narodowości żydowskiej. Rzecz napisana przez Tomasza Śpiewaka nosi tytuł „1946”, jak rok, w którym doszło do pogromu w kamienicy przy ul. Planty 7/9.

Tak więc wbrew obowiązującej polityce historycznej, gdzie Polacy są absolutnie bez winy i wszyscy jak jeden nie robili nic innego tylko podczas wojny ratowali Żydów, dostajemy znakomite przedstawienie, które nie tyle wgniata w fotel, ile każe się mocno zastanowić nad naszą przeszłością i rozliczyć z nią. Zastanowić i rozliczyć kielczanom, ale i Polakom. I to się realizatorom udało. Dawno nie słyszałem takiej ciszy w teatrze, a spektakl trwa ponad dwie godziny bez przerwy.   

To już druga rzecz o pogromie, która miała premierę w Kielcach. W 1996 roku Piotr Szczerski wystawił tu świetny dramat „Spotkamy się w Jerozolimie” Andrzeja Lenartowskiego. Tamta sztuka jest zresztą przywołana w „1946” (niestety, nazwisko autora nie pada), całe przedstawienie w reżyserii Remigiusza Brzyka jest bowiem gatunkową mozaiką, od quasi dokumentu i teatru realistycznego po monolog, dramat poetycki i publicystykę (tej ostatniej, jak dla mnie, odrobinę za dużo) . Wszystko rozgrywa się w umownej kamienicy na Plantach, w roku 1946, ale też współcześnie i dalekiej przeszłości. Rozgrywa również w kieleckim teatrze, gdzie w 1918 r. doszło do pierwszego pogromu.    

Z aktorów chcę wyróżnić Dagnę Dywicką, grającą Elżbietę Kowalewską, aktorkę, która wyjechała z Kielc dzień po pogromie. Razem z nią wyjechał jej mały syn Krzysztof, który później został znanym aktorem. Krzysztof Kowalewski pośrednio występuje w tym spektaklu – słyszymy go, jak czyta antysemicki tekst ks. Piotra Skargi. Dobrze grają dawno nie widziany Janusz Głogowski, Ewelina Gronowska i Joanna Kasperek. Pozostali też nie mają się czego wstydzić.            
Grzegorz Kozera

„1946”. Tekst i dramaturgia: Tomasz Śpiewak. Reżyseria, światło: Remigiusz Brzyk. Scenografia, kostiumy: Iga Słupska, Szymon Szewczyk. Muzyka: Szymon Szewczyk. Teatr im. Żeromskiego w Kielcach, premiera 16 grudnia 2017 r. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz