czwartek, 18 marca 2010

Kiedy autor wie, że jego wiersz jest dobry?

Powyższe pytanie może się wydać nie na miejscu. Przecież każdy autor, zwłaszcza ten początkujący w wierszopisaniu, wie od razu, że tekst, który dopiero skończył pisać, jest dziełem doskonałym i nic nie trzeba w nim zmieniać, a już broń Boże skreślać. Cóż, dawno temu też tak uważałem...

Dzisiaj wiem, że nawet najwięksi poeci w pokorze poprawiają swoje utwory, zanim dopuszczą je do druku. Renesansowy poeta włoski Torquato Tasso całe życie ulepszał swój poemat epicki „Jerozolima wyzwolona”, co zresztą przypłacił obłędem, więc jego przypadek trzeba uznać za skrajny.

A ponieważ nie o skrajności chodzi, przypomnę, co radził profesor Kazimierz Wyka początkującym poetom: po napisaniu wiersza odczekaj trzy dni i dopiero wtedy przeczytaj go ponownie. Jeśli tekst ci się spodoba, znaczy, że jest niezły.

Od siebie zaś dodam, że im dłuższy dystans czasowy (oczywiście bez przesady), tym łatwiej autorowi o obiektywną ocenę własnego wiersza. Z zastrzeżeniem, że pełny obiektywizm nigdy nie będzie możliwy.

Dlatego nie obawiajcie się poprawiać własnych tekstów...

2 komentarze:

  1. od sześciu lat poprawiam swoją prozę i niedługo tak jak ten włoski poeta popadnę w obłęd :).
    Żeby tego uniknąć poszłam za radą Ryszarda Kapuścińskiego, który zawsze powtarzał "na jedną napisaną stronę przeczytaj sto". Bo pisanie to przede wszystkim czytanie ... no i jak się okazuje pisanie to też ciągłe poprawianie.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Może tak źle nie będzie z tym obłędem? :)
    A Kapuściński miał oczywiście rację.
    Także pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń