sobota, 15 listopada 2014

Zmarł Henryk Jachimowski


To bardzo smutna wiadomość.  Dzisiaj rano zmarł w Kielcach Henryk Jachimowski, prozaik, poeta i dramaturg. Miał 76 lat.

Jego najgłośniejsze powieści to „Skaza” i „Mgła” (wystawiana też przez Teatr STU w Krakowie, w adaptacji Krzysztofa Jasińskiego, w dorobku miał też książki poetyckie „Idę pod dnie rzeki”, „Pieśni wyśpiewane” i „Mity powracające”. Był też założycielem Teatu Kobiet, a razem z Markiem Terczem prowadził Scenę Autorską . 

Dla takich jak ja Heniek był starszym kolegą, ale też literackim autorytetem, z którego zdaniem każdy się liczył. Ceniłem Go za twórczość, mądrość i niezależność.    

piątek, 7 listopada 2014

„Wybór Ireny” – opisywanie nieistnienia

Irena Gelblum. W czasie wojny łączniczka Żydowskiej Organizacji Bojowej i uczestniczka powstania warszawskiego, która zasłynęła z niezwykłej odwagi i brawury. Zaraz po wojnie współpracująca z żydowskimi Mścicielami. Potem dziennikarka podpisująca się Irena Waniewicz, a jeszcze później włoska poetka (bardzo popularna we Włoszech) i tłumaczka literatury znana jako Irena Conti Di Mauro.

Ale w życiorysie Ireny nie to najbardziej zdumiewa.  Tym, co trudno zrozumieć, jest wymazywanie, że posłużę się Bernhardowskim terminem. Irena Gelblum vel Conti postanowiła wyprzeć z pamięci swoją  wojenną przeszłość, odciąć się od przyjaciół i znajomych, których wtedy znała. Zrobiła to skutecznie i dopiero Marek Edelman, niedługo przed swoją śmiercią, zdekonspirował ją w jednym z wywiadów.

Dla tych, co przeżyli Holocaust, w tym żydowskich bojowców, wspomnienia były straszliwą traumą, ale nikt się ich nie wyparł. Przypadek Ireny jest więc szczególny.              

O Irenie Conti opowiada w swojej najnowszej książce reportażysta, prozaik i dziennikarz Remigiusz Grzela. Tytuł „Wybór Ireny” raczej nieprzypadkowo przywodzi na myśl „Wybór Zofii” Styrona, choć o inne decyzje chodzi, a bohaterka opowieści Grzeli była jak najbardziej realna. Łatwiej też powiedzieć, że autor nie tyle opowiada, ile mozolnie próbuje odtworzyć życie Ireny (szczególnie z czasu wojny i powojnia), gdyż śladów zostało niewiele, a większość ludzi, którzy tę kobietę wówczas znali, już nie żyje.

Reporterskie zadanie, którego się podjął Remigiusz Grzela, było więc karkołomne, a jego książka, co sam przyznaje, jest opisywaniem nieistnienia. Do tego dochodzi dylemat moralny: czy można pisać o Irenie, skoro ona sama do końca nie chciała mówić o swoich wojennych losach? Co więcej, Grzela znał poetkę osobiście, lecz przez lata – tak jak inni – nic nie wiedział o jej przeszłości.  Bohaterskiej przeszłości – dodajmy. A potem nie odważył się zapytać. Zresztą – mówi szczerze – w ostatnich latach (Conti zmarła w 2009 r.) nie utrzymywali kontaktów. Zraził się do niej, gdy z oburzeniem stwierdziła, że to jej należy się Nagroda Nobla, a nie Wisławie Szymborskiej.         

Na portret Ireny Conti składają się rozmowy ze słynnym żydowskim bojowcem Kazikiem Ratajzerem (jej przyjacielem i dawną miłością), córką Ireny – Janką, oraz osobami, które poznały poetkę już po wojnie. Autor przytacza listy, jakie do Ireny słali mężczyźni, z którymi była związana, w książce znalazł się też obszerny zapis wypowiedzi Ireny dla radia (nagrany bez zgody zainteresowanej). To jedyny raz, w latach 60., gdy powiedziała cokolwiek o tym, co robiła w czasie wojny.      

Remigiusz Grzela próbuje również odpowiedzieć na najważniejsze pytanie: DLACZEGO? Dlaczego Irena Geldblum vel Conti przez długie lata wymazywała własną przeszłość? Odpowiedź, której udziela autor, jest przekonująca, choć pewnie nie jest jedyną z możliwych. Tak jak stworzenie pełnego portretu kogoś, kogo nie sposób zrozumieć i kto nieustannie „wymyka się schematycznemu myśleniu” , nie wydaje się kiedykolwiek możliwe. Tym większy szacunek dla autora. Jego „Wybór Ireny” to biografia rzetelna i uczciwa. 

Remigiusz Grzela, „Wybór Ireny”, Dom Wydawniczy PWN, Warszawa 2014, s. 352

piątek, 31 października 2014

„Biały Kafka” trzeci w głosowaniu czytelników


Trochę się pochwalę, ale tylko trochę. Moja powieść „Biały Kafka” głosami czytelników zajęła w październiku 3. miejsce w konkursie „Książka Miesiąca”. Konkurs cyklicznie organizuje na Facebooku portal Książka Zamiast Kwiatka.

Tutaj przypomnę, że w konkursie tego portalu moja powieść „Berlin, późne lato” w głosowaniu jury została „Książką Roku 2013”. Ponadto „Berlin” był „Książką Czerwca 2013”, a „Droga do Tarvisio” zajęła drugie miejsce w lipcu 2013.
   


niedziela, 26 października 2014

Po targach – tak dobrze, że aż źle


Poniższy ten tekst opublikowałem jako wpis na swoim profilu na  Facebooku, myślę jednak powinien znaleźć się również w Notesie Poetyckim.

Cieszą tłumy czytelników na krakowskich targach, co pozornie może świadczyć o dużym czytelnictwie w Polsce,  ale w tej beczce miodu da się  wyczuć smak dziegciu. 

Moja refleksja po targach jest więc taka. Rynek wydawniczy, wzorem mediów,  coraz bardziej zmierza w stronę komercji i rozrywki, żeby nie powiedzieć , że ulega tabloizacji. Nie jest to nic nowego, jednak w tym roku zauważyłem to szczególnie wyraźnie. Książka przestaje być książką, staje się TOWAREM, który trzeba szybko sprzedać. Wydawcy oferują przede wszystkim tytuły, które nie zmuszą czytelnika do intelektualnego wysiłku.  Lektura musi być lekka, dobrze jak jest zabawna, może też wzruszać, ale bez przesady.

Dominują więc książki z celebrytami, wszelkiego rodzaju wywiady i biografie, poradniki, wydawnictwa typu leksykony, a książki historyczne najlepiej jak są o znanych damach z przeszłości. Nie twierdzę, że to wszystko jest złe, są wśród tych pozycji rzeczy porządnie napisane i podane, jednak tzw. literatura ambitna staje się coraz węższym marginesem, czy nam się to podoba, czy nie. Takie czasy, panie.

sobota, 25 października 2014

Sobota na targach

Dzień na Targach Książki w Krakowie (sobota, 25.10.2014) był jak zwykle męczący, ale też przyjemny. Nowa siedziba wcale nie sprawiła, że na targach zrobiło się przestronniej. Miałem wrażenie, że jest tłoczniej niż w poprzednich latach. Inna sprawa, że targi odwiedziło chyba więcej ludzi. Kolejka przed wejściem miała jakieś sto metrów i przez kilka godzin nie zmniejszała się, co mogłem zaobserwować, gdy wychodziłem na papierosa.        

Przyjemna strona targów to podpisywanie książek na stoisku Dobrej Literatury i Prozami, w towarzystwie Agi Brzezińskiej (szefowa pierwszego wydawnictwa) i Sylwii Drożdzyk-Reszki (szefowa drugiego) .

Przyjemnością były też spotkania z ludźmi z branży pisarsko- wydawniczo-blogowej. Na targach spotkałem m.in. Remigiusza Grzelę, Jarka Czechowicza, Ałbenę Grabowską-Grzyb, Annę Augustyńczyk, Romulada Pawlaka, Barbarę Sęk, Piotra Olszówkę, Kasię Dobrot i Daniela Englota, Annę Grzyb, Mariolę Sznapkę, Sławomira Krempę, Bogusława Tobiszowskiego, Michała Jakubika i Piotrka Sternala.
Zdjęcie zrobione przez Dariusza Sznajdera
Z Agnieszką Brzezińską
    

wtorek, 21 października 2014

Do zobaczenia na krakowskich Targach!


Wszystkich, którzy w sobotę 25 października wybierają się na Targi Książki w Krakowie, zapraszam na stoisko D 49 – wydawnictw Dobra Literatura oraz Prozami. W godzinach 13.00-14.00 będę tam podpisywał swoje książki, m.in. dwie wydane w tym roku – „Białego Kafkę” oraz „Co się zdarzyło w hotelu Gold”.  Jak zawsze, miło mi się będzie z Wami spotkać.

Serdecznie zapraszam!     

sobota, 18 października 2014

Kilka zdjęć z podpisywania w Matrasie

W kieleckiej księgarni Matras (w Galerii Echo) w piątek 17 października podpisywałem nowe wydanie „Białego Kafki”, a także inne moje książki, które przynieśli Czytelnicy. Dziękuję wszystkim, którzy tego wieczoru zjawili się Matrasie. Było mi szalenie miło Was spotkać  i porozmawiać.  Oddzielne podziękowanie dla Magdy Długosz i pozostałych pań pracujących w tej księgarni.
A poniżej kilka zdjęć. Nie jest ich dużo i nie są rewelacyjnej jakości, bo tym razem zabrakło "moich" stałych fotoreporterów :)

  

sobota, 11 października 2014

Będę podpisywał „Białego Kafkę” w Matrasie

W piątek 17 października zapraszam do Księgarni Matras w kieleckiej Galerii Echo, gdzie w godz. 17-19 będę podpisywał nowe wydanie „Białego Kafki”. Oczywiście, inne moje książki też będą dostępne. Będzie mi bardzo miło spotkać się z Wami, bo dla autora jego czytelnicy są przecież najważniejsi.

Prezentuję też plakat, przygotowany przez Matrasa. 

piątek, 3 października 2014

Zaraz po szkole

Praga, wrzesień 2014

Zaraz po szkole
miał wakacje
Gdy zaczął się wrzesień
chciał wrócić
ale już nie mógł

Bolały go kości
i wspomnienia
Zdziwiony zobaczył
że jest starym człowiekiem

Sześćdziesiąt dni
jak sześćdziesiąt lat
jak babie lato