piątek, 31 grudnia 2010

Pustka doskonała

Pustka doskonała
nie powstaje w laboratoriach
i wbrew pozorom nie jest nicością
Przynależy organizmom jeszcze żywym
Aż po granice wypełniają ją
ostateczna nieobecność
tęsknota za
nieodwracalne szmery w sercu
czasami bezgłośny płacz

czwartek, 30 grudnia 2010

Rozmawiałem z tobą o wszystkim

Rozmawiałem z tobą o wszystkim
ważnym i nieważnym Książkach filmach
Co w pracy Nawet o polityce
Tylko o wierszach i miłości mówiliśmy ukradkiem
jakby to były wstydliwe tematy
Nie rozumiem poezji wyjaśniałaś a ja i tak pisałem
dla ciebie Odsłaniałem się z każdym słowem
czy to jest miłość pytałaś i nie wierzyłaś
ale jeśli masz rację to czym jest to
co przenika przez skórę zabiera oddech i sens
nie pozwala dalej żyć gdy się traci
Co to jest jak to nazwać Powiedz
powiedz póki jeszcze piszę

wtorek, 28 grudnia 2010

Samotność Sándora Máraiego

„Rzeczywistość jest bezsłowna” – zanotował Sándor Márai w swoim „Dzienniku” w 1985 roku. Márai był jednym z najwybitniejszych pisarzy XX wieku.

Kilka miesięcy później zmarła jego żona. „Pustka, która otwarła się we mnie z chwilą jej śmierci i której nic nie jest w stanie wypełnić, jest pustką doskonałą”.

W 1987 zmarł jego przybrany syn János. Márai stał się najbardziej samotnym człowiekiem na świecie. „Wymarli już nie tylko członkowie mojej najbliższej rodziny, koledzy po piórze z jednego rocznika, lecz także moi wrogowie”.

W 1989 węgierski pisarz miał 89 lat. Był w pełni świadomy, gdy 12 lutego pociągnął za spust i strzelił sobie w głowę. Samobójstwo starannie zaplanował.

Nie liczę na odpowiedź, co jest lepsze (gorsze): umrzeć nagle, w sile wieku, czy tak jak Sándor Márai dożyć straszliwej, niewypowiedzianej samotności.

Cytaty pochodzą z: Sándor Márai, „Dziennik”, Czytelnik 2009, przekład Teresa Worowska

piątek, 24 grudnia 2010

Wesołych Świąt! I wiersz dla Was

Nie piszę wigilijnych i bożonarodzeniowych wierszy, ale kiedyś – tak mniej więcej dwadzieścia lat temu – przydarzył mi się jeden. Przypominam go poniżej wraz z najlepszymi życzeniami dla wszystkich, którzy zaglądają do Notesu stale i przypadkiem. Trzymajcie się!


Dom

Jest dom
biały obrus
chleb na stole
pokarm żywych

Jest dom
którego cisza
rozmawia z milczeniem
I nikt
nie gasi świec

twoje serce
jest domem

poniedziałek, 20 grudnia 2010

Kilka nieważnych słów o miłości

Być blisko ciebie na odległość dotyku
w ciemności słyszeć strumień płynący
w twoim sercu oddychać twoim oddechem
mówić albo nie mówić kocham cię pragnę cię
uczyć się ciebie każdej nocy
pamiętać twój zapach profil nosa smak ucha
dziwić się że tak można
być blisko i bliżej
prosić o jeszcze jeden dzień

czwartek, 16 grudnia 2010

Spieszcie się poeci, można wydać tomik

Teatr Mały w Tychach organizuje XI Ogólnopolski Konkurs na Tomik Wierszy – adresowany do autorów, którzy wydali samodzielną książkę poetycką. Nagrodą jest 2500 zł brutto oraz profesjonalne wydanie tomiku w serii „Biblioteka Tyskiej Zimy Poetyckiej”. To jest dobra wiadomość. Gorsza jest taka, że jury przyzna tylko jedną nagrodę, a chętnych będzie zapewne wielu.

Inne ważne szczegóły dotyczące konkursu, które cytuję z regulaminu:
Warunkiem udziału w konkursie jest nadesłanie do 30 grudnia 2010 roku (decyduje data stempla pocztowego) na adres:
Teatr Mały
„Tyska Zima Poetycka”
ul. ks. kard. Augusta Hlonda 1
43-100 Tychy
znormalizowanego maszynopisu (do 50 stron) tomiku wierszy w układzie graficznym przewidzianym do druku (bez projektu okładki i stron redakcyjnych).
Opatrzony godłem maszynopis należy nadesłać obowiązkowo w czterech egzemplarzach (nie dołączać wydanych tomików, dyskietek ani innych nośników).
W osobnej kopercie – opatrzonej tym samym godłem – należy zamieścić dane: imię i nazwisko, adres, telefon kontaktowy, krótką notę biograficzną oraz tytuły wydanych dotąd samodzielnych książek poetyckich z rokiem wydania i nazwą wydawcy. Warunki regulaminu będą ściśle przestrzegane.
Tematyka prac dowolna.
Rozstrzygnięcie konkursu nastąpi do 20 lutego 2011 roku.
Dodatkowe informacje: Teatr Mały, tel./ fax (032) 227 20 67, 227 36 11 (od pon. do piątku w godz. 10.00 – 15.00), teatr.maly@teatrmaly.tychy.pl

W tym roku jurorami są znakomici poeci: Zdzisław Jaskuła, Krzysztof Siwczyk i Bohdan Zadura. Wśród laureatów poprzednich edycji jest m.in. Jacek Dehnel, który wydał tomik „Wyprawa na południe” (2005).

Spróbujcie, nic nie tracicie. Dzisiaj opublikować tomik jest szczególnie trudno, a to zawsze jest jakaś szansa...

poniedziałek, 13 grudnia 2010

Bachmann i Celan – miłość w listach

Niedawno sensacją (do pewnego stopnia) czytelniczą były „Listy na wyczerpanym papierze” – miłosna korespondencja Agnieszki Osieckiej i Jeremiego Przybory z lat 60. Inna książka – „Czas serca. Listy” (wyd. A5) to z kolei korespondencja między Ingeborg Bachmann i Paulem Celanem. O każdym z tych twórców można powiedzieć, że byli świetnymi poetami, tyle że ich poezja jest nieporównywalna. No i jeszcze jedna rzecz – Osiecka i Przybora przynależą do literatury polskiej, zaś Bachmann i Celan do niemieckojęzycznej, ale też światowej.

Bachmann i Celana dzieliło wiele: ona była córką austriackiego członka NSDAP, on ocalonym z Holocaustu Żydem. Poznali się w 1948 r. w Wiedniu, połączyła ich Poezja. Ich związek trwał czternaście lat. Był to związek listowny, choć od czasu do czasu przybierał bardzo realną, cielesną formę. Nade wszystko był to związek dusz – że użyję niemodnego określenia. Żyli osobno, w różnych krajach, formalnie byli związani z kimś innym, lecz znaczyli dla siebie więcej niż małżonkowie z długim stażem.

Paul Celan miał problemy psychiczne, będące m.in. wynikiem przeżyć wojennych. W 1970 r. popełnił w Paryżu samobójstwo, skacząc do Sekwany. Niedługo po jego śmierci w swojej głośnej powieści „Malina” Ingeborg Bachman wykorzystała fragmenty utworów Celna. Napisała też, że kochała go bardziej od swojego życia. Zmarła trzy lata później w Rzymie na skutek poparzeń odniesionych w czasie pożaru jej mieszkania.

Połowa książki „Czas serca” to 196 listów, połowa to komentarze i przypisy. Wszystko drobnym maczkiem. Warto jednak wytężyć wzrok. Listy są pisane prozą, ale są prawdziwą Poezją miłości i przyjaźni, o którą trudno w czasach maili, SMS-ów i facebooka.

piątek, 10 grudnia 2010

Od nagłej miłości i powolnej śmierci

Od nagłej miłości i powolnej śmierci,
podłych języków, zaciśniętych pięści,
mądrości Coelho i od alzheimera,
nudy codziennej, która poniewiera,
od strasznych poetek i od grafomanów,
od tych, co lubią bawić się w szamanów,
od tych, co wszystko i tak lepiej wiedzą,
od celebrytów z umysłową nędzą,
od tych, co mają siebie za półbogów
i od myśliwych oraz ekologów,
ciepłego mleka i od złego smaku,
grzybów trujących, prawdziwych rodaków.

O to Cię proszę, chyląc swoją skroń:
Teraz i zawsze chroń mnie Panie. Chroń.

środa, 8 grudnia 2010

John Lennon wielkim artystą był

John Lennon w 1964 r., Fot. VARA
Przed trzydziestu laty zginął John Lennon – jeden z idoli mojej młodości. Kiedy w styczniu 1981 r., miesiąc po jego śmierci, pojechałem jako nastolatek do Budapesztu, kupiłem sobie album (oczywiście analogowy) Beatlesów „A Hard Day’s Night”.

Płyta wyszła w 1964 roku, a kupiony przeze mnie longplay był jej wznowieniem. Ale i tak radość miałem wielką, bo w tamtych latach kupienie płyty jakiegokolwiek zespołu zachodniego w polskim sklepie było niemożliwe, a w Budapeszcie udało mi się to od razu, w pierwszym sklepie muzycznym, do którego wszedłem. I to Beatlesów z ukochanym Johnem Lennonem. W dalszym ciągu zresztą to jeden z moich ulubionych artystów, nie tylko w dziedzinie muzyki. A dzisiaj, w 30. rocznicę jego śmierci, od rana słucham jego piosenek.

Okulary lennonki też się kiedyś nosiło. Jestem w nich na zdjęciu w książęczce wojskowej.

sobota, 4 grudnia 2010

Może nie byłeś tak zły. Elegia

Może nie byłeś tak zły jak cię widzieli
inni Charles Bukowski o którym nigdy
nie słyszałeś też zwarł się z ojcem po czym żył
długo i złośliwie A ty dwadzieścia sześć lat cóżeś
uczynił W tym wieku nikt nie chce
czy pomyślałeś o nich Których pamięć
do końca będzie przekleństwem Czy na to zasłużyli
Powtarzali nie tak nie tak i tyle
bo ty wiedziałeś lepiej Co mogli zrobić dla ciebie
czego nie zrobili Jak pomóc Uchronić Na przykład
schować sznur A teraz już cię śnieg otula
a ich kamienie w piersiach broczą

piątek, 3 grudnia 2010

Grabaż to jest gość

Pisałem jakiś czas temu o Krzysztofie Grabażu Grabowskim, jako o poecie. Teraz znów mam okazję przywołać lidera Strachów na Lachy, ponieważ kończę czytać książkę „Gościu. Auto-Bio-Grabaż” (wyd. In Rock). To wywiad-rzeka, jaki z Grabażem przeprowadził Krzysztof Gajda.

Grabaż szczerze opowiada o swojej karierze muzycznej, pracy radiowca, polskiej scenie muzycznej lat 90., także o tym, jak powstawały jego teksty na płyty Pidżamy Porno i Strachów. Opowiada kapitalnie, bez uładzenia i emocjonalnego retuszu. Czyta się to świetnie. I powiem Wam jedno – Grabaż to jest gość, w jak najbardziej pozytywnym znaczeniu tego słowa.

O samej książce, tradycyjnie, więcej napiszę w Salonie Kulturalnym.