sobota, 30 lipca 2011

Tomik w drukarni

Mój tomik Data jest już w drukarni, teraz więc pozostaje mi cierpliwie czekać na jego ukazanie się - kilka, może kilkanaście dni. Moja poprzednia książka poetycka Sierżant Garcia nie żyje wyszła w 1998 roku. Trzynaście lat! W tym czasie nieraz myślałem, że przestałem już być poetą i nie wrócę do pisania wierszy. Ale jak widać, wróciłem. 

piątek, 29 lipca 2011

Audiobooki – będą

Długa cisza zaległa w sprawie audiobooków dwóch moich książek, ale właśnie została przerwana. Z DoSluchania.pl  dostałem maila, że pliki mp3 z „Kuracją” i „Białym Kafką” są gotowe, teraz zaś są odsłuchiwane, by zniwelować ewentualne błędy. Oba audiobooki na płytach CD otrzymam do autorskiego przesłuchania prawdopodobnie w przyszłym tygodniu. Nie ukrywam, że jestem ciekaw końcowego efektu.

sobota, 23 lipca 2011

Amy, coś ty zrobiła?!


Brytyjska wokalistka Amy Winehouse nie żyje, miała zaledwie 27 lat. Prawdopodobnie przedawkowała. W muzycznym showbiznesie stała się kolejną ofiarą narkotyków i alkoholu. Tak niestety bywa, że wielki talent idzie w parze wyjątkową skłonnością do samozatracenia. Miała świetny, czarny głos. Ale teraz, po jej śmierci, oprócz żalu, czuję też złość, że do tego doszło. Nie wiem, czy ktoś próbował jej pomóc, mogła też nie dać sobie pomóc, w każdym razie szlag by to trafił.

Fot. Rama

czwartek, 21 lipca 2011

Okładka tomiku „Data”


Oto okładka mojego tomiku, prawdopodobnie nie będzie już zmieniana – książka do drukarni powędruje na początku przyszłego tygodnia. Autorem obrazu olejnego Morze miłości LX, jaki znajduje się na okładce, jest Edward Tuz. Tutaj po raz pierwszy mam okazję podziękować artyście za zgodę na wykorzystanie jego dzieła w moim tomiku.

środa, 20 lipca 2011

Krok do przodu

W sprawie mojego nowego tomiku – krok do przodu. Obraz na okładkę wybrany (na razie nie podaję nazwiska autora, dopóki nie wyrazi zgody na wykorzystanie jego pracy). Prace redakcyjne też w toku, ale przy tym akurat dużo roboty nie ma.
A pisanie powieści wkroczyło w etap finalny.

czwartek, 14 lipca 2011

Dwieście tysięcy znaków

Przekroczyłem dwieście tysięcy znaków swojej powieści. Już zdecydowanie bliżej niż dalej, bo przecież epopei nie piszę. Ale im bliżej końca, tym więcej obaw i niepewności, co mi z tego wyjdzie. Później jeszcze poprawianie, którego nie lubię, lecz wiem, że muszę je zrobić.

wtorek, 12 lipca 2011

Spalić Jasieńskiego!

Bruno Jasieński, fot. autor nieznany
Jak podała „Gazeta Wyborcza” (Kielce), urodzony w Klimontowie poeta Bruno Jasieński przestał być patronem tamtejszego liceum. Zadecydowali o tym radni powiatu sandomierskiego na wniosek dyrektorki szkoły. Patronką liceum będzie teraz Urszula Ledóchowska, zakonnica i święta katolicka. Według pani dyrektor, cytuję za „Gazetą”, Jasieński nie jest dla młodzieży autorytetem.

No pewnie, że pani dyrektor i sandomierskim radnym Jasieński nie pasował. Bo po pierwsze, poeta, a jak wiadomo zwłaszcza poeci świętymi nie są. Po drugie, Jasieński nie dość że poetą, to jeszcze futurystą był, napisał jakiś „But w butonierce”, a nie np. „Rotę”. Po trzecie, był też komunistą, wyjechał do ZSRR i stamtąd nie wrócił. A to, że w czasie wielkiej czystki został rozstrzelany, można uznać za słuszną karę, po co się tam pchał? Ale to po czwarte jest najgorsze – ojciec Bruna miał żydowskie korzenie.

To oczywiste, że ktoś taki, z krwi i kości, daleki od świętej doskonałości, choć przy okazji męczennik, nie powinien być patronem szkoły.

Radni i pani dyrektor powinni pójść dalej i na rynku w Klimontowie spalić książki Jasieńskiego, tym bardziej że on sam się przyznał do spalenia Paryża, pisząc powieść „Palę Paryż”.

A tak serio – co za cholerna ciasnota umysłowa i kołtuństwo!

piątek, 8 lipca 2011

Z najnowszych doniesień

Powoli zbieram się do przygotowywania tomiku do druku. Rozmawiałem z wydawcą, jest szansa, że ukaże się na przełomie lipca i sierpnia. Rozważałem kilka tytułów, w końcu zadecydowałem, że będzie nazywał się „Data”.

Zaczynam widzieć finał powieści, myślę, że do końca wakacji skończę ją pisać i poprawiać. Jej tytuł to „Droga do Tarvisio”.

W sprawie audiobooków do dwóch moich wcześniejszych książek na razie cisza. Okładki ponoć są zrobione. I tyle wiem na ten temat.

Noszę się z zamiarem dokończenia kryminału, który kiedyś pisałem i zaprzestałem mniej więcej w połowie. Ale najpierw napiszę „Drogę do Tarvisio”

Pojechałbym do Pragi. Do Padwy również, popatrzeć na freski Giotta. Wiem, że brzmi to szpanersko, ale tak to czuję. Nie byłem w Padwie już sześć lat.

Czytam „Stację Tajga” Petry Hůlovej, a niedawno skończyłem „Niewinność zagubioną w deszczu” Eduarda Mendozy. Polecam jedną i drugą książkę.