sobota, 23 lipca 2011

Amy, coś ty zrobiła?!


Brytyjska wokalistka Amy Winehouse nie żyje, miała zaledwie 27 lat. Prawdopodobnie przedawkowała. W muzycznym showbiznesie stała się kolejną ofiarą narkotyków i alkoholu. Tak niestety bywa, że wielki talent idzie w parze wyjątkową skłonnością do samozatracenia. Miała świetny, czarny głos. Ale teraz, po jej śmierci, oprócz żalu, czuję też złość, że do tego doszło. Nie wiem, czy ktoś próbował jej pomóc, mogła też nie dać sobie pomóc, w każdym razie szlag by to trafił.

Fot. Rama

3 komentarze:

  1. Ja ja myślę, że - zabrzmi to brutalnie - ona ku temu zmierzała, na własne życzenie...

    OdpowiedzUsuń
  2. smierc bywa czasami wyzwoleniem

    OdpowiedzUsuń