niedziela, 21 lutego 2016

Barwne średniowiecze

Karol Wielki trzymał pod poduszką woskową tabliczkę, żeby coś na niej nabazgrać, gdy zmagał się z bezsennością. Pisać jednak praktycznie nie umiał i jak zauważa angielski historyk Michael Prestwich, była to jedna z jego niewielu wad. Potrafił za to pływać, co w VIII wieku należało do rzadkich umiejętności.

Z kolei pierwszą – po starożytnych – autorką sztuk teatralnych była siostra zakonna  Rozwita z Gandersheim, która napisała m.in. „Thais”, utwór o nawróconej prostytutce.

Zafrapowała mnie również postać Villarda de Honnecourta. O nim wprawdzie nic wiadomo, ale zostawił po sobie intrygujący szkicownik z niezwykłymi rysunkami budynków, zwierząt i maszyn. Niektórzy porównują autora do Leonarda, mimo że na podstawie zachowanych rysunków nie da się zrekonstruować większości dziwnych maszyn. 

To tylko niektórzy bohaterowie „Ludzi średniowiecza. Barwnych żywotów z odległej przeszłości”. Pięknie wydana książka Prestwicha (ponad 170 kolorowych ilustracji) pokazuje, jak bogate w kulturę i wydarzenia były czasy pomiędzy 800 a 1500 rokiem. Prestwich to człowiek Zachodu, więc w swoich esejach pokazuje przede wszystkim twórców, naukowców i władców działających w Zachodniej Europie, ale też ze Skandynawii,  Azji i krajów arabskich.

Nasz krąg kulturowy reprezentuje Jan Żiżka, ociemniały przywódca husytów. Nikogo z Polski jednak nie ma (Kopernik się nie załapał rocznikowo na opisywany okres) i jest jedyna wada „Ludzi średniowiecza”, jeśli w ogóle o wadzie można w tym przypadku mówić.       

Michael Prestwich, „Ludzie średniowiecza. Barwne żywoty z odległej przeszłości”. Przełożone przez Tomasza Hornowskiego , Rebis, Poznań 2015, s. 288

Recenzja ukazała się również na portalu Okno Literatura

niedziela, 14 lutego 2016

Likwidator z AK


„Ptaki drapieżne” są arcyciekawą lekturą, choć czytający w jej trakcie musi zadać sobie kilka pytań. To opowieść o żyjącym do dzisiaj Lucjanie „Sępie” Wiśniewskim, który jako siedemnastoletni chłopak przystąpił w czasie wojny do grupy likwidacyjnej kontrwywiadu AK.

Mówiąc wprost – jego zadanie polegało na wykonywaniu wyroków śmierci wydanych przez Państwo Podziemne. W sumie „Sęp” wziął udział w ponad 60 egzekucjach na Niemcach, ale też na polskich konfidentach i zdrajcach.     

Książka jest zapisem rozmów, jakie autorzy przeprowadzili z akowcem, uzupełnionym opisem konkretnych akcji.  Niektóre – jak strzelanina w lokalu „Za kotarą” czy likwidacja ukraińskiego policjanta – są jakby żywcem wyjęte z filmów sensacyjnych czy Quentina Tarantino.

Jednak autorzy - i chwała im za to - nie poprzestają na opowieściach o brawurowych akcjach. Stawiają też pytania o wyrzuty sumienia, bo przecież egzekucje nawet na zdrajcach to nie to samo, co walka z uzbrojonym wrogiem.  Pytania tym bardziej zasadne, że zdarzały się pomyłki – likwidowano nie tych, co trzeba albo likwidowano ludzi, którzy nikogo nie zdradzili, ale istniało przypuszczenie, że mogą to zrobić.
Szczególnie porusza opowieść o prostytutce, która na nikogo nie doniosła, jednak mogła donieść i dlatego ją zlikwidowano. Wojna to straszna rzecz.

Emil Marat, Michał Wójcik: „Ptaki drapieżne. Historia Lucjana ‘Sępa’ Wiśniewskiego, likwidatora z kontrwywiadu AK”, Znak litera nova 2016, s. 371

Tekst ukazał się również na portalu Okno Literatura

niedziela, 7 lutego 2016

Michael Houellebecq, „Uległość”


O najnowszej powieści francuskiego pisarza we Francji było głośno zanim się ukazała. Potem było jeszcze głośniej, ponieważ francuska premiera „Uległości” zbiegła się w czasie ze zbrodniczym zamachem w Paryżu na redakcję satyrycznego czasopisma „Charlie Hebdo”.

Hałas wokół książki spowodowany był jej tematyką. Otóż Michael Houellebecq wybiega w przyszłość i ukazuje Francję w roku 2022, gdy władzę w państwie po wygranych wyborach przejmuje dość niespodziewanie Bractwo Muzułmańskie, partia, do której należą obywatele francuscy wyznający islam. Wszystko to pokazane jest z perspektywy François – wykładowcy literatury na Sorbonie, który jeśli nie przyjmie nowej religii i nowych zasadach życia, będzie musiał opuścić szacowną uczelnię.

W swojej powieści autor nie straszy zamachami terrorystycznymi i islamską tyranią. Bardziej interesują go bezkrwawe przemiany w sferze społeczno-polityczno-obyczajowej, doprowadzające do tego, że europejskie państwo z tradycjami demokratycznymi i wolnościowymi niemal z dnia na dzień zmienia swe oblicze.  A ja podczas lektury nie mogłem się uwolnić od myśli, że nie o Francję i Bractwo Muzułmańskie, ale inne europejskie państwo i inną partię w tej powieści chodzi.

Michael Houellebecq, „Uległość”. Przełożyła Beata Geppert, W.A.B. 2015, s. 286