niedziela, 28 października 2012

Zdjęcia z 16. Targów Książki w Krakowie


Rozpisywał się nie będę, wrzucam tylko trochę zdjęć z 16. Targów Książki w Krakowie.

Reportażysta Jacek Hugo-Bader

Dorota Masłowska
Michał Rusinek podpisywał książki dla dzieci
Pani Danuta Wałęsowa od ponad roku występuje w zupełnie nowej dla siebie roli
Andrzej Mleczko podpisywał książki razem z żoną Ewą
To nie jest żaden z autorów, ale chętnie robiono sobie z tym panem zdjęcia
Janusz L. Wiśniewski
A to ja razem z pisarką Sylwią Zientek (to zdjęcie jest z konta FB wydawnictwa Prozami)

czwartek, 25 października 2012

Do zobaczenia w Krakowie



To już coraz bliżej, tak więc jeszcze raz zapraszam Was na Targi Książki w Krakowie, gdzie w sobotę 27 października od godz. 16 na stoisku wortalu literackiego Granice.pl będę podpisywał „Drogę do Tarvisio”.

  

piątek, 19 października 2012

Dzień, w którym umarła Sylvia Kristel



Sylvia Kristel w filmie Emmanuelle, 1974

Dla Rubensa byłaby zbyt szczupła
z kolei Vermeer malował kobiety ubrane
pozujące w jego pracowni
więc raczej nie okazałby zainteresowania

Boschowi pewnie też by nie odpowiadała
nawet zniszczona chorobą

Może zaciekawiłaby Bronzino
zamiast „Zwycięstwa Czasu nad Miłością”
mógłby namalować
„Zwycięstwo Czasu nad Pożądaniem”
albo jakąś inną wersję
zwycięstwa Czasu

czego dawno temu ani ona ani ja
nie braliśmy pod uwagę


Agnolo Bronzino, Zwycięstwo Czasu nad Miłością (1540-1545), National Gallery w Londynie   

środa, 17 października 2012

Spotkanie w 40. rocznicę śmierci Magdaleny Samozwaniec



Od Rafała Podrazy, zaprzyjaźnionego dziennikarza, poety, a nade wszystko znawcy twórczości Magdaleny Samozwaniec, otrzymałem plakat zapraszający na spotkanie w 40. rocznicę śmierci pisarki.
Spotkanie organizuje Książnica Pomorska w Szczecinie w czwartek 18 października br. Początek o godz. 16.30. W programie otwarcie wystawy poświęconej pisarce, a o godz. 17.30 promocja książki „Córka Kossaka”, z udziałem Rafała Podrazy, który zebrał zawarte w tej publikacji wspomnienia przyjaciół i znajomych Magdaleny Samozwaniec.    

sobota, 13 października 2012

Rozmowa (ze mną) na Sztukater.pl

Mój Grzegorz K. to postać fikcyjna, tak jak cała powieść jest fikcją. Literatura, łącznie z reportażem, niewiele ma wspólnego z rzeczywistością. Wprawdzie często opisuje i naśladuje życie, niekiedy udanie, lecz przecież nim nie jest, oddaje tylko jego niewielką część. W powieści czytelnik obcuje z rzeczywistością, którą widzi autor, ale nie jest to przecież rzeczywistość obiektywna.

To fragment wywiadu, jaki przeprowadził ze mną Łukasz Musielak, a całość możecie przeczytać na portalu Sztukater.pl

czwartek, 11 października 2012

Literacki Nobel 2012 dla chińskiego pisarza Mo Yana


Literacką Nagrodę Nobla za rok 2012 otrzymał chiński pisarz Mo Yan (ur. 1955). Tradycyjnie, decyzja Szwedzkiej Akademii została ogłoszona w Sztokholmie punktualnie o godzinie 13.W Polsce powieści chińskiego autora były drukowane przez wydawnictwo W.A.B.: "Obfite piersi, pełne biodra" (2007) i "Kraina wódki" (2006).

Jak napisano w uzasadnieniu Mo Yan został nagrodzony, jako ten jako ten, „który z halucynacyjnym realizmem łączy opowieści ludowe, historię i współczesność”. Przyznam się Wam bez bicia, że w ogóle nie znam tej twórczości.

Na stronie W.A.B. Jest jego nota biograficzna:
"Urodził się w 1956 roku w Chinach. W wieku dwudziestu lat wstąpił do Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej, gdzie pełnił funkcje oficera ochrony, instruktora politycznego i oficera propagandy. W 1981 roku opublikował pierwsze opowiadanie, Chunye yu feifei, a wkrótce potem Minjian yinyue (1983). W 1984 roku wstąpił na wydział literatury w Wyższej Szkole Artystycznej i wydał Toumingde hongluobo (1985). Jego kolejna książka, Hong gaoliang jizu, została uznana przez chińskich czytelników za najlepszą powieść roku 1986. Zhang Yimou nakręcił na jej podstawie film, który nagrodzono w 1988 roku na festiwalu w Berlinie Złotym Niedźwiedziem. Mo Yan jest pisarzem znanym i uznanym nie tylko w Chinach. Zagraniczna krytyka zgodnie uważa go za największy talent współczesnej literatury chińskiej. Mo Yan równoważy czarnowidztwo i pesymizm głęboką miłością do swojego kraju i jego mieszkańców oraz mistrzowskim stylem". 

Po tym, jak w zeszłym roku najbardziej prestizowym literackim wyróżnieniem na świecie został uhonorowany Szwed Tomas Tranströmer, trudno było liczyć, że w tym roku nagroda przypadnie poecie (Polacy chcieliby Adam Zagajewskiego albo... Boba Dylana). Ale wybór chińskiego twórcy jest sporym zaskoczeniem. Choć może nie powinien, szwedzcy akademiccy już dawno przestali zaskakiwać swoimi nieobliczalnymi decyzjami.   
Fot. Johannes Kolfhaus

wtorek, 9 października 2012

Arnaldur Indridason, „Jezioro”



Być może powinienem zmienić nazwę Notes Poetycki na inną, bardziej adekwatną, bo dzisiaj znów chciałem o kryminale.
Mankell, Camilleri, Krajewski, Leon – w mojej skromnej i naturalnie subiektywnej ocenie są  autorami, którzy piszą wyłącznie bardzo dobre i dobre kryminały. To grono mych ulubieńców „kryminalnych” powiększyło się przed czterema laty o Islandczyka Arnaldura Indridasona – wtedy właśnie po polsku ukazała się pierwsza jego książka – „W bagnie”. Od tego czasu Wydawnictwo W.A.B. opublikowało jeszcze „Grobową ciszę”, „Głos”, a ostatnio – „Jezioro”.
Już kiedyś to pisałem, a teraz – po przeczytaniu „Jeziora” – powtórzę: z każdym kolejnym kryminałem Indridason jest coraz lepszy, mimo że przy konstruowaniu fabuły stosuje ten sam schemat. Śledztwa, które współcześnie prowadzi komisarz Erlendur Sveinsson z Reykiaviku , zawsze wiodą do przeszłości sprzed kilkudziesięciu lat. Główny bohater powieściowego cyklu jest samotnym człowiekiem, ma problemy z dorosłymi dziećmi i zmaga się z traumą z własnego dzieciństwa, gdy zaginął jego brat.        
W „Jeziorze” w życiu prywatnym komisarza niewiele się zmieniło, nieco inna jest natomiast zagadka, którą Erlendur stara się rozwiązać, ponieważ tym razem chodzi o politykę i szpiegostwo. Na odsłoniętym dnie jeziora Kleifarvant (ech, te islandzkie nazwy i nazwiska) zostaje znaleziony szkielet, przywiązany do radzieckiej aparatury nasłuchowej. Śledczy domyślają, że może to mieć związek z faktem, iż w czasach zimnej na Islandii znajdowała się amerykańska baza wojskowa. Czytelnik wie jednak więcej od nich: w książce pojawia się wątek Islandczyka, komunisty, który w latach pięćdziesiątych studiował w Lipsku, gdzie zakochał się w młodej Węgierce i na własnej skórze poznał uroki enerdowskiej odmiany socjalizmu.      
Oczywiście i to śledztwo zostanie doprowadzone do końca, ale jak to u Indridasona – trudno mówić o happy endzie.  Mroczne i zimne kryminały islandzkiego pisarza mają jednak to do siebie, że jeśli już ktoś raz je polubi, będzie do nich wracał. To zapewne kwestia indywidualnego gustu, również – a może przede wszystkim – umiejętności pisarskich autora.       
Arnaldur Indridason, „Jezioro”. Przełożył Jacek Godek, Wydawnictwo W.A.B. 2012, s. 350

piątek, 5 października 2012

„Listy” Johna Lennona, poety


John Lennon – zawsze z liverpoolskiej czwórki lubiłem i ceniłem go najbardziej, nie umniejszając w niczym pozostałym.
Lennon – beatles, wokalista, gitarzysta, kompozytor największych przebojów w historii muzyki rozrywkowej, tekściarz, performer, grafik, pacyfista, a jeszcze inaczej – wielki artysta, piekielnie inteligentny i obdarzony dużym poczuciem humoru.
A także poeta! Gdy beatlemania rozkwitła na dobre, w 1964 r. ukazał się pierwszy tomik jego młodzieńczych wierszy (i rysunków) pt. „In His Own Write”, który rozszedł się w nakładzie, bagatela, 500 tysięcy egzemplarzy. Rok później wyszedł drugi tomik „A Spaniard in the Works” i cieszył się nie mniejszym powodzeniem. Oczywiście, łatwo się domyśleć, że ogromne zainteresowanie tymi wierszykami zostało wywołane przez muzyczne dokonania Lennona i zespołu.       
Pięknie wydane „Listy” Johna Lennona są znacznie więcej niż książką epistolograficzną. Dzięki opisom i komentarzom Huntera Daviesa to także historia Lennona i Beatlesów zawarta w listach wysyłanych do rodziny, przyjaciół i fanów, również w różnego rodzaju dedykacjach i zapiskach. Jak zauważa Davies, Lennon „zawsze postrzegał czystą kartkę papieru, nawet najmniejszą, jako wyzwanie”. A wszystkie listy, pocztówki i karteluszki zostały w książce uwiecznione na fotokopiach. „Listy” Lenonna się czyta i ogląda.
Ostatni autograf, razem z Yoko Ono, napisał dla Ribeah Love, dziewczyny pracującej w studiu nagrań. Davies przypuszcza, że były to ostatnie słowa w ogóle napisane przez artystę:
Dla Ribeah,
Z pozdrowieniami,
John Lennon
Yoko Ono   
1980
Był 8 grudnia 1980 r. Ze studia Lennonowie wyszli około dwudziestej drugiej trzydzieści. Dwadzieścia minut później John został zastrzelony przed budynkiem Dakota w Nowym Jorku przez chorego psychicznie Marka Davida Chapmana.

John Lennon, „Listy. W opracowaniu Huntera Daviesa”. Przełożył Tomasz Wilusz, Prószyński i S-ka 2012, s. 404. Premiera 9 października 2012 r.