czwartek, 30 sierpnia 2012

Getto w Kielcach – tak mało wiem


Przez wiele lata mieszkałem przy ulicy Dąbrowskiej w Kielcach, która podczas wojny, gdy Niemcy utworzyli getto, nazywała się Fajgenblat Gasse (Figowego Liścia). Dowiedziałem się o tym dopiero teraz, strasznie późno, z polsko-angielskiej książki „Zza drutów getta w Kielcach” (wyd. Wzgórze Zamkowe).
Przeczytałem sporo książek opisujących Holocaust, publikacji  o gettach w Warszawie, Krakowie i Łodzi, obozie w Starachowicach, Żydach niemieckich, węgierskich i czeskich, ale o tym, co się działo w Kielcach, wiedziałem tak niewiele. Teraz wiem trochę więcej, choć przecież jeszcze mało.
20 sierpnia 1942 roku rozpoczęła się likwidacja kieleckiego getta. Część Żydów zamordowano na miejscu, pozostałych wywieziono do Treblinki. W transporcie śmierci znalazła się m.in. Gertruda Zeisler, niemłoda już kobieta, wdowa, która do Kielc została przesiedlona z Wiednia. Właśnie ze stolicy Austrii oraz z Pragi Niemcy deportowali Żydów do Kielc. Dla przesiedlonych to miasto było przystankiem przed zagładą.
Gertruda spędziła w getcie rok, mieszkała przy ul. Arona 45 (przed i po wojnie ul. Nowy Świat). Jej przejmujące listy (mimo że powściągliwe, autorka miała świadomość, że będą cenzurowane), słane z Kielc do rodziny w Szwajcarii, są częścią książki „Zza drutów getta w Kielcach”. Ostatni list jest datowany na 13 sierpnia 1942 r. Wywózka rozpoczęła się tydzień później.    
Z 27 tysięcy Żydów zamkniętych w kieleckim getcie wojnę przeżyło pięciuset.     

środa, 29 sierpnia 2012

Będę na targach w Katowicach – zapraszam!


Targi Książki w Katowicach będą drugą tego typu imprezą, którą odwiedzę jak autor. Mam tam zaplanowane spotkanie autorskie – w sobotę 8 września br. o godz. 14.00 na stoisku wortalu Granice.pl. Targi odbędą się w katowickim Spodku, więc jeśli przypadkiem albo nie przypadkiem będziecie w pobliżu, serdecznie zapraszam!
Pełen wykaz spotkań autorskich na katowickich Targach Książki znajdziecie tutaj.

środa, 22 sierpnia 2012

Jeszcze kilka foto okruchów z Pragi

Cerkiew Cyryla i Metodego, w której kryptach schronili się cichociemni, którzy dokonali zamachu na Reinharda Heydricha
Brama na Moście Karola
Grajkowie w pobliżu rynku Starego Miasta
Instalacja Davida Cernego przed muzeum Kafki. Dwie męskie postaci sikające na zarys mapy dawnej Czechosłowacji
Bazylika klasztoru na Strahovie
Młodsza córka Hania na Wyszehradzie
Rynek Starego Miasta
A to ja

sobota, 18 sierpnia 2012

Andrzej Mastalerz lektorem „Drogi do Tarvisio” od 20 sierpnia

Andrzej Mastalerz
Powróciwszy z Pragi i dorwawszy się do laptopa, mogę to oficjalnie oznajmić: świetny aktor Andrzej Mastalerz będzie czytał moją „Drogę do Tarvisio” na antenie Programu Pierwszego Polskiego Radia. Emisja od poniedziałku 20 sierpnia do 6 września o godz. 23.50. Jak widać, pora emisji jest dla tych, którzy nie mogą spać po nocach, a cykl nazywa się „Lektury przed północą”. W sumie zostanie wyemitowanych 12 odcinków.
Ucieszyłem się, gdy Aga Brzezińska z Dobrej Literatury powiedziała mi, że lektorem mojej powieści będzie Andrzej Mastalerz. Jest on obecnie aktorem warszawskiego Teatru Studio. Wystąpił w ponad sześćdziesięciu filmach, m.in. „Zmruż oczy”, „Dzień świra”, „Wesele”, „W ciemności”, „Zero”, „Pułkownik Kwiatkowski” i „Zgorszenie publiczne”, można go też oglądać w serialach i spektaklach Teatru Telewizji. Rocznik 1964, czyli jest mniej więcej w wieku bohatera „Drogi do Tarvisio”.
Ale nie tylko dlatego jestem przekonany, że interesująco zinterpretuje moją książkę. Mastalerz ma charakterystyczny, radiowy głos, dlatego często występuje jako aktor dubbingowy, jest także lektorem książek wydawanych w formie audiobooka.
Fot. Cezary Piwowarski/Wikipedia.pl           

poniedziałek, 13 sierpnia 2012

Powstańczy kryminał Rychtera


Kryminał, którego akcja rozgrywa się podczas powstania warszawskiego? Niemożliwe? A jednak. Taką właśnie książkę napisał Bartłomiej Rychter. Jego „Ostatni dzień lipca” to rzecz bardzo udana.

Rychter lubi wyzwania i zmiany. Jego debiutancki „Kurs do Genewy” był współczesnym kryminałem, akcja „Złotego Wilka” toczyła się w XIX-wiecznym Sanoku, a „Ostatni dzień lipca”… Osadzenie kryminalnej intrygi w realiach walczącej Warszawy to pomysł kuszący, ale zarazem ryzykowny. Piszący o powstaniu autor porusza po kruchym i delikatnym podłożu, a jeśli do tego dokłada kryminalne zagadki, gdzie podejrzanymi są powstańcy, ryzyko porażki jest jeszcze większe. Ale pod Rychterem lód się nie załamał.

Powieść ma dwóch głównych bohaterów. Pierwszym jest młody Niemiec, stacjonujący w Warszawie starszy strzelec Klaus Enkel, którego najlepszy przyjaciel zostaje znaleziony martwy i wszystko wskazuje, że się powiesił. Drugi bohater nazywa się Antoni Chlebowski, to adwokat, w czasie wojny pracujący dla Armii Krajowej. Wdowiec Chlebowski często wspomina żonę, która zanim zginęła w czasie niemieckiego nalotu, zdradziła go z innym konspiratorem. Tuż przed wybuchem powstania adwokat jest świadkiem tragicznej śmierci młodej konspiratorki Zosi. Dziewczyna wyskakuje z ostatniego piętra kamienicy i wkrótce umiera.

Obu bohaterów dzieli właściwie wszystko, łączy natomiast jedno – za wszelką cenę, nawet własnego życia, chcą poznać prawdę. Enkel nie wierzy bowiem w samobójstwo przyjaciela, a Chlebowski w samobójstwo Zosi. Wyruszają więc w sam środek ciężkich walk, by odnaleźć ludzi, którzy mogą ich do tej prawdy przybliżyć. Nie ujawnimy za dużo pisząc, że drogi bohaterów się przetną….

Trzeba pochwalić Bartłomieja Rychtera (rocznik 1978) za przekonujące ukazanie grozy, jaka narastała z każdym kolejnym dniem powstania. Upór, z jakim obaj bohaterowie prowadzą swoje śledztwo pod gradem kul, wydaje się nieprawdopodobny, jeśli jednak przymkniemy na to oko, to okaże się, że „Ostatni dzień lipca” jest doskonałym połączeniem kryminału z powieścią historyczną i psychologiczną. I jak w najlepszym kryminale czytelnik niemal do końca nie wie, jaki będzie finał. A ten na pewno Was zaskoczy.

Bartłomiej Rychter, „Ostatni dzień lipca”, W.A.B. 2012, s. 351

Recenzja ukazała się również na portalu Salon Kulturalny.

sobota, 11 sierpnia 2012

Książki pisane twarzą

Szekspir nie napisał swoich dzieł twarzą. Nawet nie ma pewności, jak artysta wyglądał. Być może tak jak na tym portrecie.          
Jakiś podrzędny polityk, który nie zrobił kariery w polityce, postanowił poszukać szczęścia w innej dziedzinie życia i wziął się za... kręcenie filmów. Amatorszczyzną zajeżdża na kilometr, ale to nic. Można o „filmowcu” napisać, zrobić z nim wywiad, gdyż jest to wydarzenie.

Serialowa gwiazdeczka napisała poradnik – o tańczeniu, gotowaniu, byciu mamą albo o seksie. W sumie bez znaczenia o czym, aktorzy, zwłaszcza z seriali, znają się przecież na wszystkim. Jest gorący news.

Inna aktoreczka była bardziej ambitna, spłodziła powieść, przez którą nie da się przebrnąć. To jednak szczegół, bo przecież aktoreczka stała się pisarką, więc jest temat godny pokazania na łamach lub ekranie.
 
Teraz książek nie pisze się głową i piórem, tylko twarzą.

Media tworzą nowy rodzaj kultury, taką parakulturę, z którą ja nie chcę mieć do czynienia.     

Fot. National Portrait Gallery 

poniedziałek, 6 sierpnia 2012

„Droga do Tarvisio” w programie Pierwszym Polskiego Radia!

Dobrą informację otrzymałem od Agnieszki Brzezińskiej z wydawnictwa Dobra Literatura. Radiowa Jedynka zainteresowała się moją „Drogą do Tarvisio”, która będzie prezentowana w paśmie wieczornym od 20 sierpnia do 6 września br.
Nie wiem jeszcze, który aktor wystąpi w roli lektora, ile będzie odcinków  i o której godzinie powieść będzie czytana, ale jak się dowiem, nie omieszkam Was o tym z przyjemnością poinformować.