piątek, 28 września 2012

Zapomniany plakat do „Niebieskiego motyla”


Szukając w domowym archiwum zupełnie czegoś innego, znalazłem poetycki plakat, który towarzyszył wydaniu mojego tomiku „Niebieski motyl i inne wiersze”. Jak to dawno temu było – w 1995 roku! Plakat zaprojektował Sławomir Pucek Golemiec, również autor okładki tomiku.

niedziela, 23 września 2012

Moje czeskie odkrycia: Znojmo i Lednice


Znojmo, widok na kościół świętego Mikołaja
Po kilkudniowej, przymusowej nieobecności, mogę odrobić zaległości i pokazać zdjęcia z mojego ostatniego pobytu w Czechach, a konkretniej – na Morawach. Odkryłem dwa cudowne miejsca, których nie znałem – miasto Znojmo i miasteczko Lednice (polska nazwa: Lednica).
Znojmo to jedno z najstarszych miast na Morawach, ze wspaniałymi zabytkami. Architekturą przypomina nieco toskańskie miasteczka. W końcu Morawy są dla Czechów, tym czym Toskania dla Włochów i nie tylko o wino tu chodzi.    
W Lednici (Lednicy) znajduje się przepiękny, neogotycki zamek, należący niegdyś do rodu Liechtensteinów, otoczony dwustuhektarowym parkiem z wieloma stawami.
Romańska rotunda w Znojmie
Znojemska uliczka
Widok na rzekę Dyję
Zespół country na znojemskim rynku (święto wionobrania)
Zamek w Lednicy
Zamkowa palmiarnia

Minaret w zamkowym parku
   

poniedziałek, 17 września 2012

Wiedeński spleen


Leopold Museum
Zanim odkryłem dla siebie Pragę i Czechy, jeździłem do Wiednia. Teraz znów w nim byłem, by jeszcze raz się przekonać, że to miasto – jako całość – wzbudza we mnie lekkie przygnębienie. Jest piękne, fakt, ale to zimne piękno. Melancholia, smutek, dekadencja – z tym mi się kojarzy Wiedeń i wcale mnie nie dziwi, że tak wielu wiedeńczyków popełniało samobójstwa (jak jest dzisiaj, nie wiem).
To, czym góruje Wiedeń na Pragą, to niezwykłe galerie sztuki. Tym razem – po raz pierwszy – zajrzałem do Leopold Museum z obrazami Gustava Klimta, Egona Schielego, Oscara Kokoschki i innych ekspresjonistów. Choć i tak nic nie przebije Muzeum Historii Sztuki (o czym pisałem w „Drodze do Tarvisio”).
Nie zdziwcie się, jeśli akcja mojej kolejnej powieści, będzie się rozgrywać w Wiedniu. Spleen zawsze mnie pociągał.

Egonowi Schielemu zarzucano uprawianie pornografii. Ten obraz nosi tytuł "Leżąca kobieta" (1917)
Z tego balkonu przemawiał Hitler po zajęciu Austrii. Austriacy się cieszyli, wiwatom nie było końca
Wiedeńska ulica

Charakterystyczny dla Wiednia obrazek
         

niedziela, 16 września 2012

Łóżko najjaśniejszego pana


Pośmiertna fotografia Franciszka Józefa I
Łóżko Franciszka Józefa stoi tam gdzie stało
w dniu śmierci właściciela

wciśnięte w róg sypialni monarchy
w pałacu Schönbrunn

(To skromny mebel z żelaza
najjaśniejszy pan nie lubił przepychu)

Zresztą w sypialni wszystko zostało po staremu
jak w tysiąc dziewięćset szesnastym

klęcznik umywalka stolik
i inne dostojne graty

niech ludzie trochę popatrzą
na prywatne życie władcy

Jedyne co się zmieniło i zmienia
to pościel w cesarskim łóżku

pałacowa obsługa zakłada świeżą
żeby biel – broń Boże – nie zszarzała

Ciała nie ma imperium upadło
ale duch Franciszka Józefa krąży po pałacu

Gdyby zechciał wreszcie odpocząć
łóżko z czystą pościelą czeka na niego

Sześćdziesiąt osiem lat panowania
nie poszło więc na marne

Fot. Österreichsiche Nationalbibliothek

środa, 12 września 2012

Wywiad dla portalu Wiadomości24.pl


– Zaczynałem jako poeta i w sumie ciągle się nim czuję, choć coraz rzadziej piszę wiersze. Być może spełniłem się już w sześciu wydanych tomikach. Poezja zawsze mi będzie bliska – i jako piszącemu, i jako czytelnikowi. Wiersze są do wyrażania uczuć i zwięzłych myśli, proza natomiast pozwala się pełniej wypowiedzieć i to mnie bardziej obecnie pociąga. Tylko że ja z natury jestem małomówny, wolę pisać, ale i w pisaniu trudno mi zarzucić gadatliwość. – to fragment wywiadu, jakiego udzieliłem Ewie Krzysiak z Wiadomości24.pl.

Całą rozmowę znajdziecie tutaj.    

wtorek, 11 września 2012

„Praski elementarz” dla czechofilów



Jeśli wzorcem współczesnego pisania o Czechach są książki Mariusza Szczygła, to Aleksander Kaczorowski swoim „Praskim elementarzem” jest bliski tego ideału. Jego książka każdemu czechofilowi dostarczy mnóstwo przyjemności. Ja „Praski elementarz” połknąłem błyskawicznie.
Porównywanie ze Szczygłem jest zresztą dość niesprawiedliwe dla Kaczorowskiego, bo to przecież autor znany, eseista i tłumacz (oczywiście z języka czeskiego), w dorobku ma także świetną biografię Bohumila Hrabala „Gra w życie” (2004). Poza tym Kaczorowski w popularyzacji kultury czeskiej nad Wisłą wyprzedził Szczygła – „Praski elementarz” ukazał się po raz pierwszy w 2001 roku, czyli wcześniej niż Szczygłowe bestsellerowe reportaże, „Gottland” i „Zrób sobie raj”. Obecne wydanie „Elementarza” zostało rozszerzone m.in. o teksty poświęcone Vaclavowi Havlovi oraz staremu żydowskiemu cmentarzowi w Pradze.
„Praski elementarz” powstał z fascynacji autora Pragą i wybitnymi ludzi, związanymi z tym niezwykłym miastem. „Gdyby nie byłoby Pragi, należałoby ją wymyślić” – pisze Aleksander Kaczorowski i całkowicie się z nim zgadzam. Uwielbienie dla kogoś lub czegoś nie zawsze pomaga w pisaniu, bywa oślepiające, nie dotyczy to jednak „Praskiego elementarza”. Autor korzystał z własnych obserwacji i rzecz jasna z lektur swoich ulubionych pisarzy: Hrabala, Kafki, Haška, Kundery, Havla, Škvorecky’ego, Pavla, Čapka i jeszcze kilku innych, bez których dwudziestowieczna literatura byłaby dużo uboższa.
Książka Kaczorowskiego nie jest jednak zbiorem tekstów poświęconych wyłącznie praskim twórcom. To także pasjonujące eseje o czeskiej duszy, czeskim charakterze, czeskiej kulturze i tradycji, znacznie ciekawszej niż knedliki i piwo, ale też o czeskich absurdach i paradoksach. A po lekturze „Praskiego elementarza” po raz kolejny uzmysłowiliśmy sobie, że jako naród mamy Czechom czego zazdrościć. Co – jak się zdaje – potrafią w pełni zrozumieć wyłącznie czechofile.
Aleksander Kaczorowski, „Praski elementarz”, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2012, s. 222. 
Recenzja ukazała się również w Salonie Kulturalnym

poniedziałek, 10 września 2012

Wróciłem z katowickich targów


Czas ucieka (wieczność czeka), a ja nie zdążyłem napisać do tej pory o katowickich Targach Książki. Impreza odbyła się po raz drugi, ja byłem na niej po raz pierwszy. Jako autor „Drogi do Tarvisio”. Spotkałem kilku znajomych z reala i z sieci: Jarka Czechowicza (Krytycznym okiem), Mariolę Sznapkę (Karuzela kobiecego życia), pisarkę Jolę Kwiatkowską oraz Monikę Badowską (organizatorka targów, prowadzi bloga Z lektur prowincjonalnej nauczycielki).
Gościłem na stoisku wortalu Granice.pl – było miło i sympatycznie. Granice i ich szef Sławomir Krempa są w porządku.
Książkę podpisywałem na stoisku Granice.pl
Razem z blogerem i recenzentem Jarkiem Czechowiczem

czwartek, 6 września 2012

Do zobaczenia w Katowicach



Już informowałem w Notesie – w sobotę 8 września będę w Katowicach na Targach Książki. A dokładniej, na stoisku wortalu Granice.pl, gdzie między godz. 14 a 15 mam zaplanowane spotkanie autorskie. Jeśli więc tego dnia o tej godzinie znajdziecie się w pobliżu, będzie mi bardzo miło się z Wami spotkać.