poniedziałek, 26 lipca 2010

McCarthy też jest poetą

Cormac McCarthy to amerykański prozaik, jeden z najwybitniejszych wśród współczesnych. Jestem świeżo po lekturze jego „Krwawego południka”, wspaniałej, niesamowitej i poruszającej powieści opublikowanej przez Wydawnictwo Literackie. I stwierdzam, że piszący prozą McCarthy jest poetą, niemal mistycznym:

Jeźdźcy-zjawy, bladzi od kurzu, anonimowi w niezłomnym upale. Nade wszystko wydawali się zdani na łaskę losu, pierwotni, prowizoryczni, pozbawieni porządku. Jak istoty wydobyte z litej skały, które – bezimienne i spętane własnymi mirażami – skazane są na niemą wędrówkę niczym gorgony włóczące się po bezludziach Gondwany w czasach, gdy nie wymyślono jeszcze nazw, a jedno było wszystkim.
Przekład Robert Sudół

A moją recenzję „Krwawego południka” znajdziecie w Salonie Kulturalnym.

niedziela, 25 lipca 2010

Gniezno – miasto poetów

Nie tylko Wrocław, Kraków czy Gdańsk są miastami poetów. Do tego miana aspiruje także mniejsze od wymienionych Gniezno. Dlaczego? A choćby dlatego, że w Gnieźnie swoją siedzibę mają wydawane w papierze i posiadające swój portal „Zeszyty Poetyckie”. Właśnie z „Zeszytów” – via Salon Kulturalny – dotarła do mnie informacja, którą zamieszczam poniżej, o spotkaniu z czterema poetami, festiwalu literackim i konkursie na debiut:

„Zeszyty Poetyckie” oraz Biblioteka Publiczna Miasta Gniezna zapraszają na spotkanie autorskie pod nazwą Poeci spoza „legendy upadku". Wystąpią: Dawid Jung, Jerzy Kałwak, Maciej Krzyżan i Krzysztof Szymoniak. Spotkanie odbędzie się w środę, 28 lipca o godzinie 18.00 w Bibliotece przy ul. Staszica 12A w Gnieźnie.

Podczas spotkania autorskiego czterech poetów nastąpi również zapowiedź i prezentacja programu festiwalu literackiego PRETEKSTY 2010 – GNIEZNO MIASTO POETÓW, który odbędzie się 1 i 2 października 2010 roku. Organizatorzy i partnerzy przedsięwzięcia pragną przypomnieć, że tegoroczne spotkanie poetów podczas festiwalu powiązano z promocją dwujęzycznej antologii ZP/OFF_PRESS (w której publikują m.in.: Tkaczyszyn-Dycki, Wiedemann, Grzebaski, Honet, Suska i inni) oraz ogólnopolskim otwartym konkursem na debiut literacki o Nagrodę im. Andrzeja Krzyckiego. Konkurs jest przeznaczony dla autorów przed debiutem książkowym, którzy do 31 grudnia 2010 r. nie ukończą 30 roku życia. (Szczegóły na: http://www.zeszytypoetyckie.pl/)

Nagrodą w Konkursie jest publikacja zwycięskiego zestawu w postaci książki. Jury w składzie: Krzysztof Kuczkowski (redaktor naczelny „Toposu”) – przewodniczący, Krzysztof Szymoniak (UAM), Dariusz Dziurzyński (UW), Marcin Orliński oraz Dawid Jung (redaktor naczelny „Zeszytów Poetyckich”) dokona oceny przysłanych prac.

czwartek, 22 lipca 2010

Bolesław Leśmian, „Poezje zebrane”

Dla leśmianologów ta opasła księga jest jak spełnienie marzeń – opublikowane przez Państwowy Instytut Wydawniczy „Poezje zebrane” Bolesława Leśmiana zawierają wszystkie wiersze poety: te, które ukazały się w tomikach i prasie, a także te, które pozostały w pośmiertnych papierach. Są poza tym utwory poetyckie napisane przez Leśmiana po rosyjsku wraz z polskimi przekładami. W sumie ponad trzysta wierszy i poematów na prawie ośmiuset stronach. Poetycka uczta.

Co jest charakterystycznego dla „Poezji zebranych”? Ano to, że nie znajdziemy tu kiepskich wierszy. Niektóre mogą się nie podobać, młodzieńcze mogą razić egzaltacją, ale na pewno nie jest to słaba poezja. Leśmian, niewielki wzrostem, poetą wielkim był, może dlatego, że uciekał w poezję przed nieudanym życiem osobistym i w poezji odnajdował szczęście. Choć to ostatnie stwierdzenie nie do końca jest prawdziwe, szczęście próbował odnaleźć też w związku z Dorą Lebenthal z Iłży. Słynny cykl erotyków „Malinowy chruśniak” jest poświęcony właśnie Dorze, która uniknęła krematorium tylko dlatego, że przed wywózką zmarła na tyfus. Siła i magia słów Leśmiana sprawia, że „Malinowy chruśniak” od lat uchodzi za najlepszą poezję dla zakochanych.

Godzi się dodać, że „Poezje zebrane” przygotowała osoba chyba najbardziej kompetentna, czyli Jacek Trznadel. Zebrał wszystkie wiersze, opatrzył je szczegółowymi przypisami. Świetna robota. I za to lubię profesora, bo za wyrażane przezeń opinie polityczne już mniej.

„Poezje zebrane” są tomem I „Dzieł wszystkich” Leśmiana. Agnieszka Ziębińska z PIW powiedziała mi, że tom II będzie zawierał szkice literackie i ukaże się w przyszłym roku. Nie wiadomo jeszcze, ile tomów będą liczyć „Dzieła wszystkie”. Co najmniej trzy, a maksymalnie sześć.

niedziela, 18 lipca 2010

Ekshumani

Skąd się w was bierze ta chęć nieodparta
grzebania w grobach wyciągania trupów
A kiedy tkanka przez robaki zżarta
zdzieracie siatkę którą pająk uplótł

Skąd w waszych sercach zlęgły się upiory
jaki to demon skrył się w waszych głowach
że z wszystkich smaków najbliższa wam gorycz
więc potraficie tylko ekshumować

Nie wiecie tego że jest to jak klątwa:
miłe wam krypty oraz całun czarny
i wściekły spokój znajdujecie w szczątkach
gardząc żywymi nękając umarłych

piątek, 16 lipca 2010

Miasto II

Lato to jest podła pora roku
w zaduchu ulic jarmarcznym brudzie
w kaszlu silników szumie rynsztoków
dusi się miasto i nie mam gdzie uciec

Miasto którego nazwy nie wspomnę
znienawidzone niczym więzienie
składa nade mną skrzydła ogromne
tak jak na grobie kładzie się wieniec

Z tomiku „Niebieski motyl i inne wiersze”

niedziela, 11 lipca 2010

Arkadiusz Frania, „Jestem pomysłem Pana Boga na człowieka”


Historyk literatury, krytyk literacki, poeta, a teraz jeszcze prozaik. Tak można w kilku słowach przedstawić Arkadiusza Franię, którego nowa książka „Jestem pomysłem Pana Boga na człowieka” jest właśnie prozą. Pierwszą prozą w bogatym już dorobku 37-letniego autora czterech zbiorów wierszy i czterech książek krytyczno-literackich, m.in. o Halinie Poświatowskiej i Jacku Durskim.

Kiedy poeta przemienia się w prozaika, można być niemal pewnym, że jego utwór prozatorski mniej lub bardziej będzie poezją naznaczony. W przypadku „Jestem pomysłem Pana Boga na człowieka” już sam tytuł jest dowodem. To po pierwsze. A po drugie – książka Frani nie jest powieścią, trudno też mówić tu o fabule. Mamy za to dwóch bohaterów, rzeczywistego i nierzeczywistego, co wyróżnione jest i sposobem narracji, i graficznie. Przyznać trzeba, interesujący zabieg.

Ten pierwszy bohater to Ar, pisarz, prowadzący dziennik, w którym zapisuje zwykłe codzienne zdarzenia, rozmowy z żoną, spotkania ze znajomymi i opisuje zmagania z niemocą twórczą. Swoje zapiski Ar nazywa „prozą depresji”. Dużo w tym autoironii, bo łatwo się domyśleć, że piszący w pierwszej osobie Ar ma sporo z autora.

Drugi bohater nazywa się Cień Ara, co można rozumieć dosłownie, choć niekoniecznie. Cień Ara jest równie ironiczny i jeszcze bardziej zdystansowany wobec rzeczywistości niż jego właściciel. Wydaje się, że jest też bardziej twórczy, a w każdym razie bardziej refleksyjny, ze skłonnością do aforyzmów. Przy czym część książki poświęcona Cieniowi Ara pisana jest w trzeciej osobie, co można różnie interpretować. Na przykład, że Cień Ara jest twórczym dopełnieniem Ara. Albo kimś w rodzaju poetyckiego Kubusia Fatalisty.

Na czym polega graficzne zaznaczenie tego dwugłosu narracyjnego? Większą cześć, od góry, każdej strony zajmuje dziennik Ara. Dolna cześć, wyróżniona boldem, zarezerwowana jest dla Cienia Ara.

„Jestem pomysłem Pana Boga na człowieka” jest udanym pomysłem autora na formalne poszukiwania literackie. A tak na marginesie: dziwię się, że Arkadiusz Frania jeszcze nie założył swojego bloga. Internet i papier się nie wykluczają.

Książkę „Jestem pomysłem Pana Boga na człowieka” opublikowało Wydawnictwo „e-media”.

środa, 7 lipca 2010

Nie nadążam z czytaniem

Przyznaję – za dużo lektur na mnie spłynęło i nie nadążam z czytaniem. Nie po raz pierwszy mi się to zdarza, można rzec, że to u mnie stan permanentny. Jestem w trakcie „Pierwszego dnia reszty życia” Jurija Drużnikowa. Salon Kulturalny ma patronat nad tą książką, więc czytam ją trochę z obowiązku, ale żeby wszystkie obowiązki były tak przyjemne!

Zacząłem również czytać książkę prozatorską poety i krytyka literackiego Arkadiusza Frani z Częstochowy – nadesłał mi ją Autor, napiszę o niej w Notesie. Dwa tomiki przysłał mi także gdański poeta i muzyk Grzegorz Kwiatkowski. Niestety oba są w pdf-ach, bo Autor nie ma już własnych egzemplarzy (znam ten ból), więc albo je przeczytam w komputerze, albo prowizorycznie wydrukuję. I też o nich napiszę.

A w kolejce czekają m.in. „Dziewczyna w złotych majtkach” Juana Marségo (ze Znaku), „Moja gra. O Fibaku” Daniela Passenta (z Nowego Światu), „Czary i czarty polskie” Tuwima, które czytałem na studiach, ale jeszcze raz do nich zajrzę (z Iskier) i jeszcze stos innych książek. O kupionym w antykwariacie „Czarnym obelisku” Remarque’a nawet nie wspominam. Podczytuję go sobie w przerwach między lekturami.

czwartek, 1 lipca 2010

Ułamki

Kiedy się rodzi życie w nim jest
i tylko życie Potem dorasta
lecz nie wie tego że jego część
choć nadal młoda to przecież martwa

Jeszcze pół-człowiek jeszcze pół-śmierć
proporcja zmienia się błyskawicznie
wkrótce zostaje człowieka ćwierć
oraz trzy czwarte śmierci najbliższe

Na koniec cyfrą prostą jak gwóźdź
dumną jedynką staje się cały
nim zwykłym zerem zrobią go znów
w ułamku chwili jest doskonały