niedziela, 30 października 2011

Jarmark

Zadzwoń do Janka niech dokupi zniczy
a jeszcze roku temu była tutaj z nami
może to i lepiej bo dłużej by grzeszył
wata cukrowa! wata cukrowa!
pan wrzuci do puszki to na renowację
ledwie się wcisnąłem tyle samochodów
mamo mamo ja chcę obwarzanka
ciasno się robi ludzie mrą jak muchy
zobacz jak tamta się dziś zestroiła
nawet się nie męczył rach ciach i po sprawie
w robocie ciężko takie przyszły czasy
muszę się odchudzić bo już się nie mieszczę
pójdziemy na lewo to jest krótsza droga
będzie pół roku jak są po rozwodzie
chyba ze dwa lata pani nie widziałam
najlepiej sztuczne wtedy nie ukradną
w końcu go rzuciła tego pijanicę
przecież mówiłam żebyś włożył czapkę
wszystkich nas to czeka pomódlmy się chwilę
no ale brykę Marian sobie kupił
a ja tam wolę „Taniec z gwiazdami”

chińskie pozytywki piszczą nad grobami

niedziela, 23 października 2011

Tako rzecze Mario Vargas Llosa

Wracam jeszcze do sobotniego spotkania Mario Vargasa Llosy z czytelnikami w Krakowie. Z wypowiedzi Mistrza wynotowałem kilka myśli odnoszących do pisarstwa i roli pisarza. Mam nadzieję, że Was zainteresują.

Obecnie moje powieści są jaśniejsze niż wtedy, gdy byłem młody. Młody pisarz ucieka od przejrzystości, gdyż uważa, że oznacza ona powierzchowność. Ja szukam teraz jasności, co nie oznacza, że pracuje mi się łatwiej i przyjemniej, wręcz przeciwnie.

Najtrudniej jest dobrze opowiedzieć historię, spośród tysiąca sposobów trzeba wybrać jeden, najlepszy.

Niektórzy w Ameryce Łacińskiej uważają, że moje powieści są lewicowe, a moje opinie polityczne prawicowe.

Nie mógłbym tak jak Conard, którego bardzo cenię, pisać w innym języku niż mój ojczysty. Po hiszpańsku myślę, mówię, piszę, marzę i śnię.

Uwielbiam poprawiać samego siebie.

Powieść czy wiersz są w pewnym sensie autobiografią pisarza, ale zawierają nie tylko wydarzenia, które miały miejsce naprawdę, również takie, które mogłyby się wydarzyć, to znaczy autor chciałby, żeby się wydarzyły. Zawierają także jego fantazje, sny i kłamstwa.

Pisarz, który izoluje się od świata, przecina więzy łączące go z rzeczywistością, a tym samym ryzykuje, że jego literatura straci witalność i oddech.

Pisarz ma obowiązek moralny brać udział w tym, co się dzieje w jego kraju. Nie mówię, że musi się angażować w życie polityczne, powinien natomiast uczestniczyć w debacie publicznej. Pisarz może wnieść świeżość do języka, którym posługuje się polityka.

Pisarz jest obecny w swoich bohaterach, w jednych bardziej, w innych mniej, ale jest w każdym z nich.

Powieścią, która zmieniła moje życie była „Pani Bovary” Flauberta, gdy ją przeczytałem, wpadłem w trans niemal religijny i wiedziałem już, że literatura jest moim powołaniem.

Jeśli pisarz przestaje się zajmować formą swoich utworów, jest stracony.

Oprócz pisarstwa zawsze zajmowałem się dziennikarstwem, któremu zawdzięczam wiele tematów do swoich książek.

Mario Vargas Llosa, Kraków 22.10.2011

sobota, 22 października 2011

Mario Vargas Llosa. Kraków 22.10.2011

Do kina Kijów w Krakowie przyszło 600 osób, by zobaczyć i posłuchać laureata Nagrody Nobla, peruwiańskiego pisarza Mario Vargasa Llosę. Autor „Miasta i psów” odpowiadał na pytania Filipa Łobodzińskiego (Newsweek Polska), Macieja Stasińskiego (Gazeta Wyborcza) i Abla Murcii Soriano (Instytut Cervantesa). Na szybko wrzucam kilka zdjęć z tego spotkania.
Mario Vargas Llosa
 
Od lewej: Maciej Stasiński, Abel Murcia Soriano, Mario Vargas Llosa i Filip Łobodziński 




piątek, 21 października 2011

Kierunek Kraków. Llosa

Jeszcze nigdy nie byłem na spotkaniu z laureatem literackiej Nagrody Nobla. Jutro, czyli w sobotę, będę miał szansę uczestniczyć w takim spotkaniu. Wybieram się do Krakowa, by posłuchać, co ma do powiedzenia Mario Vargas Llosa, ubiegłoroczny noblista. Wprawdzie nie dostałem jeszcze potwierdzenia akredytacji, ale i tak wejdę, w każdym razie nie zakładam, że będzie inaczej. Już się cieszę.

P.S. Właśnie dostałem maila z wydawnictwa Znak, że akredytacja czeka na mnie :)

niedziela, 16 października 2011

Copywriterze, ucz się od poetów

Dwa dni spędziłem w stolicy na szkoleniu z copywritingu. Było ciekawe, nie powiem, tylko że dla tych, którzy dopiero stawiają pierwsze kroki w copywritingu i uczą się pisać teksty reklamowe, marketingowe czy informacyjne. Nie chcę wyjść na zarozumiałego buca, ale dużo nowego się nie dowiedziałem. W ciągu ponad 20 lat zawodowego pisania, nawet gdybym nie chciał, tego i owego musiałem się nauczyć. Również tego, co jest przydatne w pracy copywritera.

Ale tak przy okazji wspomnianego szkolenia pomyślałem sobie, że odnajduję się w tym zawodzie nie tylko dzięki wielu latom spędzonym w dziennikarstwie. Również dzięki temu, że mam stały kontakt z poezją, jako piszący, i jako czytający. Nie wiem, jak jest w przypadku innych copywriterów, ale mnie znajomość wierszy Różewicza, Herberta, Szymborskiej, Lipskiej i innych wybitnych współczesnych poetów bardzo pomaga. O Szekspirze nie wspominając. To od nich uczyłem się i ciągle uczę nadawać słowom nowe znaczenia.

środa, 12 października 2011

Koszmary poranne

Poranne wstawanie jest dla mnie rzeczą koszmarną. Przez „poranne” rozumiem pobudkę przed godziną siódmą. W nocy co innego, mogę siedzieć długo (choć już nie tyle, co parę lat wcześniej). Ale poranki, jeszcze teraz, jesienią… Brrr. Akcja horrorów rozgrywa się zwykle wieczorem i w nocy, lecz przecież poranne przebudzenie to także horror.

A jutro, czyli w czwartek, muszę, o zgrozo, wstać przed piątą rano, wsiąść w samochód i jechać ze trzy godziny. Okropna rzecz.

Ja w ogóle bardzo lubię spać. Pewnie dlatego, że mało sypiam i jestem permanentnie niewyspany.

sobota, 8 października 2011

90. urodziny Tadeusza Różewicza

Tadeusz Różewicz (z lewej) i niemiecki pisarz Günter Grass
Fot. Michał Kobyliński/gilling.info
Mistrz


Gdy jedni czytali Biblię
ja co wieczór czytałem Różewicza
który stworzył poezję po Oświęcimiu
i nauczył mnie
że głód najlepiej opisać
zapachem chleba
że słowa nie są papierowymi kulkami
które bezkarnie wrzuca się do kosza
i że śmietniki kryją prawdę
To bardzo dużo

Nie piszę wierszy okolicznościowych, ale tym razem nie mogłem się oprzeć. 9 października 2011 r. Tadeusz Różewicz kończy 90 lat! Różewicz – mój Mistrz, który już dawno powinien otrzymać Nobla i który pewnie już go nie dostanie, co nie zmienia faktu, że jest jednym z najwybitniejszych światowych poetów współczesnych.

Wychowałem się poetycko na Różewiczu. Dzień bez jego poezji uważałem za stracony. Początkowo swoje wiersze pisałem Różewiczem, zanim nie dorobiłem się własnego stylu (mam nadzieję). Choć pewnie i dzisiaj, czasami, echa poetyki Mistrza można dopatrzeć się w moich linijkach. Przesiąkłem Różewiczem.

Najbardziej wyczytanym przeze mnie zbiorem Różewiczowskich wierszy jest „Na powierzchni poematu i w środku” kupiony jakimś cudem w 1983 r., czyli zaraz gdy się ukazał. Nie rozstawałem się z tą książką. Każdy nowy wiersz Mistrza publikowany w miesięczniku „Odra” oznaczał dla mnie święto.

Byłem jeszcze studentem, gdy w 1986 – z okazji 65. urodzin Poety, napisałem duży artykuł o jego twórczości, jeden z pierwszych zamieszczonych przeze mnie w prasie. Rok później swoją pracę magisterską poświęciłem dramatowi Różewicza pt. „Pułapka” – o Franzu Kafce. Różewicz towarzyszy mi więc od dawna (Kafka też). Zbiory wierszy, dramatów i prozy Różewicza zajęłyby w mojej domowej bibliotece oddzielną półkę. Już jako dziennikarz i recenzent miałem to szczęście, że każdy nowy tomik Różewicza przysyłał mi Pan Jan Stolarczyk w Wydawnictwa Dolnośląskiego.

Mistrza spotkałem tylko raz, kilka lat temu. Po spotkaniu autorskim rozmawiałem z nim chwilę. Nie, nie przeprowadzałem z nim wywiadu, nawet nie śmiałem go o to prosić, bo był zmęczony. Wiedziałem zresztą, że wywiadów udziela bardzo rzadko. Pytał mnie, czy z dziennikarstwa można wyżyć. Odpowiedziałem mu, że tak i było to bliskie prawdy. Rozmawialiśmy też o angielskim futbolu.

W 2002 r. w wierszu „kropka nad i” z tomiku „Szara strefa” Tadeusz Różewicz napisał:

ileż to razy czułem pokusę
aby postawić kropkę nad
ale zwlekam uciekam
nudzę marudzę
słyszę dobroduszny śmiech Leopolda Staffa
jednak niczego Pana nie nauczyłem
Panie Tadeuszu

Mam nadzieję przeczytać jeszcze wiele nowych wierszy Mistrza. Panie Tadeuszu, dużo zdrowia!

PS. W polskiej Wikipedii hasło „Tadeusz Różewicz” ilustrowane jest czarno-białym zdjęciem mężczyzny, który na pewno Tadeuszem Różewiczem nie jest. Co gorsza, zagraniczne Wikipedie również zamieściły tę fotografię z polskiej edycji. Aż dziw, że nikt jeszcze tego nie zmienił. Wikipedyści, zróbcie coś z tym!

czwartek, 6 października 2011

Nobel dla szwedzkiego poety

Po piętnastu latach przerwy poeta dostał w tym roku literackiego Nobla - Szwed Tomas Tranströmer (ur. 1931), twórca znany i ceniony. To cieszy, choć mówiąc szczerze, wolałbym gdyby nagrodzono Polaków, Tadeusza Różewicza lub Adama Zagajewskiego. Dobrze chociaż, że Szwedzka Akademia przyznała nagrodę osobie spoza swojego grona, nie tak jak to było w 1974, gdy laureatami zostali... dwaj członkowie Akademii. Oczywiście, Szwedzi. W tym roku przynajmniej nie ma żenady.

sobota, 1 października 2011

O księżycu

Błyszczy w ciemności kawałek księżyca,
Jednak ten rogal jest nudny i tani,
Więc już nikogo dzisiaj nie zachwyca.
Gdyby się chociaż ktoś powiesił na nim...