środa, 30 listopada 2011

Tomik „Data” do wygrania – konkurs

No dobra, zbierałem się i zbierałem, aż wreszcie zebrałem. Zanim ukaże się moja powieść (rokowania są dobre), chcę Wam zaproponować konkurs, w którym nagrodami są trzy egzemplarze mojego nowego tomiku „Data”.

Aby jednak całkiem łatwo nie było (w końcu to konkurs), proszę, żebyście odpowiedzieli na jedno pytanie:

Jaki tytuł nosi mój poprzedni, wydany przed „Datą”, tomik?

Zapraszam! Maile z odpowiedziami nadsyłajcie na ten adres: g.kozera@op.pl (podpowiadam, że odpowiedź znajdziecie na Notesie). Termin do niedzieli 4 grudnia br. Potem dokonam losowania i do trzech zwycięzców wyślę po tomiku z dedykacją.

niedziela, 27 listopada 2011

Znów o psie

Jeśli się śmiejesz, że o psie znów piszę,
Musisz to wiedzieć, wesoły kolego,
Że od ludzi może wszystko mnie spotkać,
A od mego psa – nic złego.

czwartek, 24 listopada 2011

Odwyk

Wyznam wam szczerze, jak na spowiedzi,
Nawet jeżeli was to zniesmaczy,
Ale od dawna to we mnie siedzi:
Poetów mają w dupie Polacy.

Więc się czasami sam pukam w czoło,
Bo na cholerę są mi te wiersze.
Wiedzą to przecież wszyscy wokoło:
Pisanie wierszy jest niedzisiejsze.

Tak jak czytanie – zupełne passé,
Jednak wyłącznie to moja wina,
Nikt mi nie kazał, skoro jest to złe,
Lubić Herberta. I Jesienina.

I składać strofy głupio nocami,
Jakby mnie siłą do krzesła przykuł.
I myślę sobie, że wszystko na nic,
Po raz kolejny skończę na odwyku.

wtorek, 22 listopada 2011

Mendoza w starym, dobrym stylu


Być może „Niewinność zagubiona w deszczu”, jak zauważył któryś z recenzentów, jest tylko wprawką literacką Eduarda Mendozy, ale niejeden pisarz chciałby zapewne być autorem podobnej wprawki.

Sam Mendoza, ceniony również w Polsce hiszpański pisarz, nazywa „Niewinność…” opowiadaniem, do którego napisania zainspirowały go własne doświadczenia z teatrem. Jednak na dobrą sprawę jedyne, co łączy ten utwór z „teatralnością”, to niewielka liczba głównych bohaterów. Jest ich troje: zakonnica Consuelo, bogaty ziemianin Augusto Aixelà de Collbató oraz pewien rozbójnik, który pojawia się w dalszej części opowiadanej historii.

A rzecz się dzieje w prowincji Barcelona w połowie XX wieku. Do don Augusta przychodzi młoda przeorysza, z prośbą o wsparcie dla prowadzonego przez siostry szpitala, z którego zakonnica chciałaby zrobić przytułek dla starych ludzi. Bogacz, znany nie tylko w okolicy uwodziciel i utracjusz, nie udziela jednoznacznej odpowiedzi. Siostra Consuelo będzie więc jeszcze przychodzić do niego wielokrotnie, za każdym razem z coraz większą chęcią. Zła opinia, jaką ma ziemianin, niewiele dla mniszki znaczy, płomienne uczucie, którą nią zawładnie, jest silniejsze…

„Niewinność…” jest melodramatem pozbawionym patosu i tkliwości, nie potępiającym nikogo. W tym niewielkich rozmiarów utworze znalazło się też miejsce na powieść łotrzykowską i obyczajową. Mendoza, który zwykle ma skłonność do ironii i groteski, tym razem obywa się bez nich. Książkę czyta się znakomicie, bo i znakomicie jest napisana.

Eduardo Mendoza, „Niewinność zagubiona w deszczu”. Tłumaczenie Zofia Wasitowa, Znak literanova, Kraków 2011, s. 134.

(powyższą recenzję publikowałem najpierw w Salonie Kulturalnym)

czwartek, 17 listopada 2011

Broniewski: Polak, katolik, alkoholik

Tytuł nie jest drwiną. Takimi słowy przedstawiał się Władysław Broniewski, jeśli wyczuwał, że jego rozmówca miał poczucie humoru (dzisiaj też nie każdemu by się to spodobało, znam takich). A wiem to z książki, którą dostałem z wydawnictwa Iskry. To biografia poety znakomicie napisana przez Mariusza Urbanka, a zatytułowana „Broniewski. Miłość, wódka, polityka”.
Pan Antoni Szperlich z Iskier był tak dobry, że do biografii dorzucił mi jeszcze wybór poezji Broniewskiego „Wierszem przez życie”. Nie jestem pewien, czy wiedział, jaką mi niespodziankę sprawi. Szkoła, na szczęście, nie zdołała mi obrzydzić Broniewskiego. W domu moich rodziców był album z fotografiami i wierszami Broniewskiego, wydany niedługo po śmierci poety w 1962 r. Czasami więc czytałem jego utwory i nie było to „Słowo o Stalinie” ani wiersze sławiące rewolucję, socjalizm itp. Były tam za to przepiękne i przejmujące liryki, zwłaszcza te adresowane do Anki – tragicznie zmarłej córki poety.
O wielowymiarowości czy też niejednoznaczności Broniewskiego pisze Mariusz Urbanek i w biografii, i we wstępie do zbioru wierszy. Tak, Broniewski nie był człowiekiem ze spiżu, w jego życiu było wiele dramatów, zakrętów, uległości – zwłaszcza powojenny kompromis z komunistami zaważył na ocenie jego poezji. Ale jeśli odrzucimy ideologię, to okaże się, że większość tych utworów to poezja najwyższej klasy. I za to cenię Broniewskiego, że był prawdziwym – nie, nie Polakiem – poetą.

Urodziny Jasnorzewskiej – w Szczecinie

24 listopada br. minie 120. rocznica urodzin Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej. Poetka urodziła się w Krakowie, lecz nie wiem, czy tam w jakiś szczególny sposób będzie świętowana ta rocznica. Wiem za to, że w Szczecinie – tak. Właśnie tam 24 listopada o godz. 12.30 w Książnicy Pomorskiej odbędzie się spotkanie literackie pn. „Urodziny Lilki”. W programie czytanie wierszy poetki, gawęda o niej, wystawa pamiątek, a na koniec degustacja urodzinowego tortu.

Poniżej zamieszczam plakat imprezy, jaki mi przesłał Rafał Podraza, szczeciński dziennikarz i poeta, propagator twórczości Magdaleny Samozwaniec – siostry Jasnorzewskiej.

wtorek, 15 listopada 2011

I tak, jako dezinformator, trafiłem na antysemickiego bloga

Długo na to czekałem. Pewien jawnie antysemicki blog (a może portal? serwis? diabli wiedzą co to jest) raczył był przekopiować moją recenzję „Cmentarza w Pradze” Eco, którą opublikowałem w Salonie Kulturalnym oraz mój wpis z Notesu poświęcony Staremu Cmentarzowi Żydowskiemu w Pradze.

W jednym i drugim tekście pisałem, że choć tzw. Protokoły Mędrców Syjonu są fałszywką i bredniami, i tak są tacy, którzy uznają je za prawdziwe. No i miałem rację, czego dowodzi komentarz wspomnianego antysemickiego bloga (pisownia i interpunkcja oryginalna):

ta recenzja jest klasycznym przykładem dezinformacji. Protokóly sa u nas .... w obu domenach. Poniewaz mamy teraz pełny i bezpośredni dostęp do informacji z całego świata ( tel komórkowe) wystarczy porównac zdarzenia w Afryce – Wiosna Arabska , ludobójstwo w Norwegii , dodać butne wypowiedzi Przydenta Obamy, Sarkozego i Putina i porównać z Protokółami. Recenzja będzie oczywistym bełkotem i dodatkowym potwierdzeniem istnienie i stosowani Protokółów .Dodajmy do tego to co się dzieje z Polską w ostatnie 20 lat!!Czysta poezja kłamstwa i dezinformacji .. jak w notesie poniżej! My to jednak poetom wybaczamy –i trudno im odmówic wyobrazni – bo ta właśnie produkuje kłamstwa i fałsz.

Specjalnie nie podaję nazwy owego serwisu (to to wykropkowane miejsce), bo nie chcę mu robić reklamy. Powiem tylko, że prowadzi go niejaki Bohdan Szewczyk z Kanady, człowiek biedny, bo prosi o datki i podaje swoje konto. Poza tym jak wiadomo, w Kanadzie przestrzenie są duże, więc wszystko lepiej widać, wszelakie spiski również. Zdrowia życzę panu Szewczykowi, jest mu potrzebne.

A być uznanym przez antysemitę za dezinformatora – dla mnie to komplement.

sobota, 12 listopada 2011

„Ale” robi różnicę

Usłyszałem dzisiaj, jak pewien trzydziestoparoletni mężczyzna mówi: „Ja tam jestem tolerancyjny, ale prawda jest taka, że rządzą nami pedały i transwestyci”.

Kiedyś indziej ktoś inny powiedział o sobie: „Nie jestem antysemitą, ale przecież za tym wszystkim stoją Żydzi”.

Innym razem usłyszałem: „Ci Wietnamczycy faktycznie ciężko zapieprzają, ale czemu jest ich tak dużo w Polsce?”.

Jeśli ktoś tak konstruuje swoją wypowiedź, jest dokładnie odwrotnie niż chciałby, żeby uważano. Czyli: jest nietolerancyjny, jest antysemitą, jest ksenofobem.

To „ale” robi dużą różnicę. I odsłania prawdę.

piątek, 11 listopada 2011

„Wycinka” Bernharda, czyli rzecz o zakłamaniu

„Wycinka” to wybitna powieść wybitnego pisarza, jakim bez wątpienia był Thomas Bernhard, choć nie jest to proza na każdy gust, a częste powtórzenia, jeśli się ich nie polubi lub nie zaakceptuje, mogą drażnić. Ale mnie to pisarstwo swoją bezkompromisowością zachwyca od dawna.

Polscy miłośnicy twórczości austriackiego pisarza Thomasa Bernharda (1931-1989) w ostatnich miesiącach mają powody do zadowolenia, w trzech różnych wydawnictwach ukazały się bowiem Bernhardowskie „Autobiografie”, „Moje nagrody” „Dawni mistrzowie” i „Spotkanie. Rozmowy z Kristą Fleischmann”, a Czytelnik zapowiada jeszcze „Korektę”. Tymczasem przeczytałem „Wycinkę. Ekscytację”, rzecz znakomitą, zarazem bardzo charakterystyczną dla autora „Wymazywania”. To na pewno jedna z najlepszych książek, z którymi dane było mi obcować w tym roku.

Powieść jest monologiem, prowadzonym przez narratora, który siedzi w półmroku w „uszatym fotelu” podczas tzw. „artystycznej kolacji” w wiedeńskim mieszkaniu. Został tu zaproszony przez małżeństwo Auersbergerów, swoich przyjaciół z młodości, z którymi jednak przez ćwierć wieku nie utrzymywał żadnego kontaktu. Okazją do zorganizowania „kolacji artystycznej” jest wizyta starego aktora Burgtheater, sławnej wiedeńskiej sceny, o której jednak narrator, podobnie jak Bernhard, ma bardzo złe zdanie.

Tylko że złe zdanie bohater „Wycinki” ma również o wszystkich gościach uczestniczących w tym spotkaniu. Siedząc w „uszatym fotelu”, na uboczu, rozprawia się w myślach z kabotyńskim małżeństwem Auersbergerów, pozerskim aktorem Burgtheater i zwyczajnie głupią pisarką Jeannie Billroth. Narrator szydzi, drwi i okazuje pogardę zakłamanym wiedeńczykom, na których patrzy tego wieczoru. Nie ma litości dla nikogo, jedynym wyjątkiem w „Wycince” jest Joana, niespełniona artystka, wspólna przyjaciółka narratora i Auersbergerów, która kilka dni wcześniej powiesiła się. „Kolacja artystyczna” jest także stypą po niej, tyle że o zmarłej nikt nie pamięta – poza narratorem.

Książka w momencie opublikowania (1984) wywołał skandal w Austrii, ponieważ dawny przyjaciel Bernharda, kompozytor Lampersberg dostrzegł siebie w postaci Auersbergera – homoseksualisty i alkoholika, i pozwał za to autora do sądu. Ale dla czytelnika polskiego fakt ten nie ma większego znaczenia, ta proza jest wielka trafnością i uniwersalnością ostrych ocen – nie tylko artyści i nie tylko wiedeńscy potrafią być zakłamani i nikczemni.

Chcecie posmakować mistrzowskiej literatury? Czytajcie Bernharda.

Thomas Bernhard, „Wycinka. Ekscytacja”. Przełożyła Monika Muskała, Czytelnik, Warszawa 2011, s. 189.

(powyższą recenzję publikowałem wcześniej w Salonie Kulturalnym)

środa, 9 listopada 2011

„Ziarno prawdy” – pierwszorzędny kryminał

Poniżej zamieszczam swoją recenzję „Ziarna prawdy” Zygmunta Miłoszewskiego, jaka ukazała się wcześniej w Salonie Kulturalnym.

Znacie takie kryminały, że choć jest godzina pierwsza w nocy, a rano trzeba wstać, to nie możecie się od nich oderwać, bo zostało sto stron do końca, a Wy – kosztem snu – chcecie się dowiedzieć, kto zabił? Raz na jakiś czas trafiają się takie książki. Należy do nich nowa powieść Zygmunta Miłoszewskiego „Ziarno prawdy”.

Powieść jest nowa, ale jej autor jest już znany czytelnikom, m.in. za sprawą świetnego kryminału „Uwikłanie”, który doczekał się filmowej adaptacji. W „Uwikłaniu” śledztwo prowadził prokurator Teodor Szacki, w „Ziarnie prawdy” również on jest głównym bohaterem, jest jednak zasadnicza różnica: pan prokurator przeniósł się po rozwodzie z Warszawy do Sandomierza. Tak, Sandomierza znanego z kryminalnego serialu „Ojciec Mateusz” . W książce Miłoszewskiego jest zresztą kilka ironicznych odniesień do tej telewizyjnej produkcji. Przy czym „Ojciec Mateusz” przy „Ziarnie prawdy” to uładzona opowiastka dla grzecznych dzieci.

Jest 2009 rok, tuż po Wielkanocy. Obok Archiwum Państwowego, mieszczącego się w dawnej synagodze, znalezione zostają zwłoki Elżbiety Budnik, miejscowej działaczki społecznej, kobiety o nieskazitelnej opinii. Nie ulega wątpliwości, że kobieta została zamordowana, przy czym zabójstwa dokonano przy użyciu noża, jaki jest wykorzystywany przy koszernym uboju zwierząt. Wskazywałoby więc to, że zbrodni dopuścili się właśnie Żydzi albo że jest to prowokacja. Tymczasem kolejna ofiara zostaje zabita również w „rytualny” sposób…

Zygmunt Miłoszewski w swoim kryminale wkroczył na – szczególnie w Polsce – grząski grunt antysemityzmu, ksenofobii oraz leżącego na drugim biegunie filosemityzmu. Ale powiedzmy też, że poradził sobie z tym znakomicie, cykającą bombę rozbroił ironią, sarkazmem i humorem. Jego „Ziarno prawdy” to kapitalna intryga, bohaterowie nie szeleszczący papierem, świetnie sportretowany Sandomierz i… trochę pikanterii obyczajowej.

Nie ma co więcej mówić: to pierwszorzędny kryminał!

Zygmunt Miłoszewski, „Ziarno prawdy”, W.A.B., Warszawa 2011, s. 399.

poniedziałek, 7 listopada 2011

Sekundnik

Czasami
zatrzymuję czas

przypadkowo
i niechcący

patrzę na cyferblat
a sekundnik
pod moim spojrzeniem
zmienia się
w martwe źdźbło

lecz nie ma w tym
prestidigitatorstwa
tajemnicy
metafizyki
fizyki kwantowej

nic z tych rzeczy

mój zegarek
to stworzenie niedoskonałe

upodabnia się do mnie

sobota, 5 listopada 2011

Targi Książki w Krakowie, 5 listopada 2011 r. Fotorelacja

Targi Książki są świętem dla czytelników (przynajmniej dla tych z Krakowa), ale też zaciemniają obraz polskiego czytelnictwa i rynku książki. Przybywająca do hali targowej masa ludzi złaknionych książek i kontaktu z autorami, mogłaby sugerować, że Polacy czytają dużo. A tak przecież nie jest, czytamy zatrważająco mało, mniej niż Czesi i Rosjanie. Ale co tam, cieszmy się tym kilkudniowym świętem.

Jacek Dehnel podpisywał m.in. powieść „Saturn”

Brytyjski pisarz Graham Masterton

Jakub Porada

Janusz Rudnicki, jeden z moich ulubionych współczesnych pisarzy polskich

Krzysztof Materna i Wojciech Mann

Jacek Dukaj

Marek Krajewski

Elżbieta Dzikowska

Rafał Kosik

wtorek, 1 listopada 2011

Facebook pośmiertny

Gdy mnie już
nie będzie
ile z „Lubię to”
zamieni się w znicze
które ktoś
prawdziwie
przyniesie i zapali
na moim grobie

Praga i jej cmentarze

Jako niepoprawny czechofil nie mogę sobie odmówić pokazania tych fotografii, zwłaszcza dzisiaj.



Grób pisarza Karela Čapka. Cmentarz Wyszehradzki. To dzięki Čapkowi do światowego języka wszedł słowiański robot

    
Grób poety i pisarza Jana Nerudy. Cmentarz Wyszehradzki. Neruda w XIX w. opisał telewizję (która według niego była systemem luster). Swój pseudonim noblista Pablo Neruda wziął właśnie od czeskiego Nerudy


Grób kompozytora Bedřicha Smetany. Cmentarz Wyszehradzki
 
 Cmentarz Wyszehradzki

Grób Franza Kafki. Nowy Cmentarz Żydowski

Grób pisarza Oty Pavla. Nowy Cmentarz Żydowski. O Pavlu, autorze wspaniałej „Śmierci pięknych saren”, śpiewał w latach 80. Andrzej Garczarek w swoim protest-songu „Przyjaciół nikt nie będzie mi wybierał”. Wtedy o Pavlu usłyszałem po raz  pierwszy

Stary Cmentarz Żydowski