środa, 18 stycznia 2012

„Berlin, późne lato” – fragment trzeci

Główny nazistowski propagandzista Joseph Goebbels ogląda radioodbiorniki, z których słynęła III Rzesza, sierpień 1938 Fot. Deutsches Bundesarchiv
Na klatce schodowej panowały ciemności, jednak nie włączył głównego oświetlenia, użył podręcznej latarki świecąc sobie pod nogi. U doktora Schneidera cicho rozbrzmiewała muzyka, doktor chyba puścił jedną z płyt ze swojej kolekcji, gdyż radia słuchał rzadko. Peters przystanął na moment, rozpoznał Wariacje Goldbergowskie Bacha. Bach, w przeciwieństwie do Chopina czy Ravela, nie był zakazany przez Goebbelsa. Potem przeszedł obok mieszkania pani Müller, która o tej porze zapewne już spała razem ze swoim synkiem. Mąż Müllerowej stacjonował w Belgradzie, raz na pół roku przyjeżdżał na dwutygodniowy urlop i wtedy na krok nie opuszczał swojej ładnej żony. Zza drzwi małżeństwa Hinze nie dobiegały żadne dźwięki, więc żona strażnika musiała jeszcze przebywać w szpitalu przy mężu, albo już spała, nabierając sił przed podjęciem nowych obowiązków. A jeśli Hinze umrze? Kiedyś nie odczuwałbym zadowolenia z czyjeś śmierci, nawet takiej kreatury jak Hinze, pomyślał. Ta przeklęta wojna mnie zmieniła. Wszystkich nas zmieniła na gorsze.
Był już na schodach prowadzących bezpośrednio do piwnicy, gdy usłyszał szmer. Miał wrażenie, że ktoś się kryje w ciemności. Przystanął i powiódł światłem latarki po ścianach. Na schodach nikogo nie było. Może to kot albo szczur, pomyślał. Zszedł kilka stopni niżej, powoli otworzył drzwi. Owionął go zapach stęchlizny piwnicznej oraz potu, jaki pozostawili po sobie lokatorzy, którzy poprzedniej nocy skryli się tutaj w czasie bombardowania. Wstrzymał oddech i nasłuchiwał. Lewą dłonią poszukał na ścianie przy drzwiach wejściowych włącznika światła. W oświetlonym pomieszczeniu zobaczył prowizoryczną ławkę, a powyżej plakat z napisem „Nie rozmawiać w schronie!”. Piwnica składała się z dwóch części, tworzących kształt litery L, w tej drugiej, niewidocznej dla niego, znajdowały się boksy, w których mieszkańcy przechowywali swoje rupiecie. Jeśli ktoś tutaj był, to właśnie w drugiej części. Powoli zrobił kilka kroków w tamtym kierunku. Gdy doszedł do miejsca, w którym łączyły się dwa pomieszczenia, ostrożnie wychylił głowę.
W kącie, na końcu piwnicy, przy wejściu do jego boksu, siedziała skulona kobieta.

1 komentarz:

  1. Wątek rozwija się bardzo ciekawie:)))

    OdpowiedzUsuń