piątek, 24 maja 2013

Debiut poety Mańki


Na pierwszym planie Przemysław Mańka, na drugim Adam Ochwanowski, zwany Ochwanem
Wróciłem niedawno ze spotkania promującego debiutancki tomik „Odloty” młodego kieleckiego poety Przemysława Mańki. Piszę „młodego”, bo dla mnie 33-letni Mańka to przecież młodziak, choć debiutuje dość późno. Ale i tak może mówić o szczęściu, że w końcu doczekał się poetyckiej książki, którą swoimi grafikami zilustrował Paweł Strójwąs.      

Mańka więc debiutował i jest to ciekawa historia. Wcześniej publikował na portalach literackich i oczywiście na Facebooku. Właśnie na tym ostatnim jego utwory przeczytał  Adam Ochwanowski, poeta pełną gębą, który pisze świetne wiersze i zna się na poezji. Talent Mańki dzięki FB dostrzegł także Zdzisław Antolski, podobnie jak Ochwan doskonały poeta, który potrafi odróżnić utwór dobry od kiepskiego, a wierzcie mi, nie jest to umiejętność dana każdemu, kto czyta poezję.

Przeczytał więc Ochwan Mańkowe wiersze, zapalił się i orzekł, że trzeba je koniecznie wydać w papierowej formie zwanej tomikiem lub książką poetycką. Razem z Hanią Józefik przygotowali „Odloty” do druku, Ochwan dał je do drukarni i dopiero wtedy zaczął się martwić o to skąd weźmie pieniądze. Nie ma to, jak poetycka głowa do interesów. Potem ogłosił, gdzie się dało, że szuka sponsorów i oczywiście nikt się nie zgłosił. Aż, parę dni temu, gdy tomik był już wydrukowany, Adam Ochwanowski spotkał świętokrzyskiego europosła Czesława Siekierskiego i gdy powiedział mu o swoim problemie, ten od razu wyłożył kasę za druk.

Nie patrzę przychylnie na aliansy twórców z politykami, niezależnie od opcji politycznej. W tym jednak przypadku nie bardzo mam się czego czepić, mogę tylko pochwalić europosła Siekierskiego za ten gest (nie pierwszy zresztą, jak mi powiedział Ochwan, Siekierski dofinansował z własnej kieszeni już kilka pozycji). Ażeby jasność była pełna, powiem, że wiersze Mańki nie mają z polityką nic wspólnego i nie ma w nic z ludowości (europoseł reprezentuje PSL).               
 
Przemysław Mańka jest z wykształceniem informatykiem, lecz tego w jego utworach nie widać. Widać w nich za to dużo autentycznego cierpienia:

„(...) uzależniony od przyjaciół
z białej szpitalnej celi
czuję się jak na okręcie
z piracką elitą

lubię dryfować z nimi
w przestrzeni czasu
kocham ich za wrażliwość
i serca ze stali

ta mała ciasna łódź
bogatsza jest niż ziemia
z której szczury lądowe
atakują nas strzykawkami...
(„Najlepszy okręt świata...”)  

Jak napisał Artur Jarosz o poezji Mańki w przedmowie, „ciekawy to eksperyment młodego pokolenia, choć optymizmu w wierszach tyle, ile zbawienia w strzykawce”. Wychodzi na to, że Jarosz to też poeta.

Dodam tylko, że Przemysława Mańkę osobiście poznałem dopiero dzisiaj (musi być zdolny, bo już mi wisi 5 złotych). Ochwana, Antolskiego i Jarosza znam od stu lat. A oni we trzech  znają się jeszcze dłużej, bo ja to przy nich młodziak jestem.     
Poeta Zdzisław Antolski, zwany Dziniem. Jarosza nie było, pojechał do Płocka na mecz Vive

7 komentarzy:

  1. Pięknie! Gratuluję Przemysławowi Mańce jego debiutu. Autorowi recenzji się kłaniam. A o całej kieleckiej "silnej grupie pod wezwaniem" powiem, że zazdroszczę Kielcom, że właśnie tam taka jest. Twórcy i bezinteresowni przyjaciele.
    Maria Kościuszko

    OdpowiedzUsuń
  2. Coś drętwa ta impreza :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś przygłupiasty ten komentarz. Musiałeś "coś" napisać?

      Usuń
    2. Coś przygłupiasty ten komentarz anonima-trolla.

      Usuń
    3. Sądząc po buźce, chyba miał być to żart.

      Usuń
  3. To moje zdjęcia są drętwe, a nie impreza. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale grafoman, i to nawet bez jednej łzy!!!

    OdpowiedzUsuń