wtorek, 25 maja 2010

Anna Janko, „Wiersze z cieniem”

Z dużą przyjemnością przeczytałem nowy tomik Anny Janko „Wiersze z cienia” (wyd. Nowy Świat). Przyjemnością, którą może dostarczyć obcowanie z autentyczną wrażliwością, nieudawanymi przeżyciami i zadziwiającym postrzeganiem świata. A zadziwienie jest przecież istotą poezji.

Anna Janko dziesięć lat kazała czekać swoim czytelnikom na nową książkę poetycką. „Wiersze z cieniem” to trzydzieści trzy utwory, niby nie dużo, ale jak wiadomo poezję nie mierzy się liczbami. Czas pracował na korzyść autorki. Jej wiersze brzmią świeżo i przekonują, niezależnie od tego, czy są pisane długą frazą, czy stylizowane na poezję ludyczną, naiwną. Najtrudniej zaskakiwać czytelnika prostotą i oczywistością, ale poetce to się udaje:

Tęsknota to jest słowo na „t”:
Ty

albo:
Każde spotkanie to rozkwitające pożegnanie.

albo:
Przed nami już tylko my. Długa droga przed nami.

Proszę, nie odbierajcie tego jako moją nieskromność: szczególnie w przypadku poezji jestem jeśli nie malkontenckim, to wybrednym i krytycznym czytelnikiem. Jednak w „Wierszach z cieniem” nie mam się czego czepić, nawet gdybym chciał. Są piękne i czułe, bez sentymentalizmu, który psułby wszystko. Polecam.

1 komentarz:

  1. wiersze są piękne i prawdziwe, trafiają do odbiorcy. Ile trzeba odwagi, aby oddać swoją duszę czytelnikowi. Powiedzieć - patrz to ja, z krwi i kości, rozbieraj mnie na części, kalecz,ale nie powiedź, że udaję, oszukuję, wprowadzam sztuczny klimat, mamię metaforą, kupuję.Z takich wierszy czytelnik dostaje samą treść życia, własną, aby ją zweryfikować i powiedzieć, jestem tylko człowiekiem jak inni,przynależę, trwam, jestem. - Maryla

    OdpowiedzUsuń