piątek, 7 maja 2010

Zwierz, mój przyjaciel

Od prawie sześciu lat mam w domu zwierza. Wabi się Floyd. Jest yorkiem, małym, ale walecznym – im większego psa ma przed sobą, tym głośniej szczeka. Dzięki tej psinie zmieniło się też moje podejście do zwierząt. Mówią, że psy, koty i inne czworonogi korzystnie wpływają na dzieci, ale po sobie widzę, że na dorosłych również.

I pewnie gdybym nie miał Floyda, ten wiersz by nie powstał:

Zabił mojego psa

Zabił mojego psa.

Bejsbolem rozwalił mu łeb.
„Mógł na mnie nie szczekać”
– powiedział
i wytarł krew z kurtki.

Zabił mojego psa,
więc zrobiłem, co do mnie należy.
Zakopałem psa,
a w samochodzie tamtego
przeciąłem przewody hamulcowe.

Gdy spadał
z wysokiej skarpy,
mój pies
na niego czekał.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz