poniedziałek, 2 sierpnia 2010

Bez końca

Noc kończy się nagle Jak przepalony film
Jakby nie istniał wschód słońca nie było świtu
ani innego azylu dla zagubionych

Dzień odchodzi podobnie Nawet nie można
powiedzieć że zniknął za horyzontem
jeśli już – to pękł na pół od jednego cięcia

Nic nie ma początku i nic nie ma końca
Gdzieś między tym a tym na jakimś skalistym
brzegu nienazwanego morza jest pora na wieczność

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz