sobota, 21 stycznia 2012

Hans Fallada – pisarz w czasach nazizmu

Niemiecki pisarz Hans Fallada przez całe życie zmagał się z uzależnieniem od alkoholu i narkotyków. Z jego psychiką było nienajlepiej, jeszcze zanim popadł w uzależnienie. Kilka razy trafiał do kliniki psychiatrycznej, był też osadzony w więzieniu za oszustwa (potrzebował pieniędzy na narkotyki).

Co najmniej dwie książki sprawiły, że Fallada przeszedł do historii literatury. Pierwszą – „I co dalej, szary człowieku?” opublikował jeszcze przed dojściem Hitlera do władzy. Przyniosła mu popularność i pieniądze. Druga – „Każdy umiera w samotności” – wyszła już po wojnie.

Kiedy Hitler zdobył władzę, Fallada pozostał w Niemczech, choć mógł wyjechać, tak jak Mannowie czy Brecht. Pisał powieści rozrywkowe, a w jednej swojej książce – na życzenie Goebbelsa – zmienił zakończenie. Niby nie flirtował z nazistami, wręcz ich nie znosił, a jednak…

Czytam „W moim obcym kraju” (Czytelnik 2011). To dziennik więzienny, który Fallada prowadził w szpitalu psychiatrycznym, gdzie został zamknięty w 1944 r. z powodu domniemanej próby zabójstwa swojej byłej żony (pistolet wystrzelił w czasie szarpaniny, żonie nic się nie stało). Fallada próbuje się w tej książce usprawiedliwić ze swojej „emigracji wewnętrznej”, a raczej wybielić, uważając, że miał gorzej niż ci pisarze, którzy wyemigrowali z nazistowskich Niemiec.

Takich autorów, którzy narazili się na zarzut współpracy z tyranią, jest w historii literatury cała masa. Hans Fallada należy jednak do tych nielicznych z tego grona, o których można powiedzieć, że byli prawdziwymi pisarzami, a nie literackimi sługusami…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz