środa, 20 lutego 2013

Dziennikarz już nie pisze. On wrzuca


Dziennikarz i wydawca Joseph Pulitzer, fundator nagrody swojego imienia
Od pewnego czasu obserwuję, przede wszystkim w sieci, nowy rodzaj dziennikarstwa, choć bądźmy szczerzy – chodzi o całkowity upadek tego zawodu, więc określenie „dziennikarstwo” nie jest adekwatne .   

Co mnie tak oburza? Podam przykład, prawdziwy, nie wymyślony. Firma X wysyła do mediów, w tym portali internetowych, informację prasową na swój temat. Serwis może ja wykorzystać lub nie, skrócić, zredagować po swojemu, uzupełnić o wypowiedź przedstawiciela firmy itd. I niektóre media tak właśnie robią.  

Jednak coraz częściej media, a raczej ich reprezentanci, postępują inaczej. Informacja dostarczona przez firmę ukazuje się w niezmienionej formie (no dobra, niekiedy tytuł jest trochę inny niż oryginalny) i jest podpisana przez dziennikarza, który z powstaniem tekstu nie miał nic wspólnego. Bywa i tak, że identycznie brzmiący komunikat ukazuje się w kilku różnych mediach, zdawałoby się poważnych, i jest podpisany przez zupełnie różne osoby, które autorami tekstu nie są. I oczywiście nie pojawia się adnotacja, że jest to materiał nadesłany. Dziennikarze pełną gębą, z mienia i nazwiska!

Etyka zawodowa? Przyzwoitość? Uczciwość? Te pojęcia znikają z zawodu dziennikarza, tak samo jak ze słownika żurnalisty wyparowało określenie „plagiat” .

Dzisiaj dziennikarz nie musi umieć pisać. Wystarczy, że potrafi wrzucić nieswój tekst na stronę internetową. 

Fot. www.loc.gov             

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz