poniedziałek, 12 października 2015

Dario Fo o Lukrecji Borgii

„Córka papieża” włoskiego noblisty Dario Fo nie jest powieścią wybitną, lecz za to ciekawą, co nie dziwi, zważywszy na główną bohaterkę i jej rodzinę.  Właściwie to nie powieść, tylko opowieść – pełna narracyjnego i konstrukcyjnego chaosu, jakby autor nie mógł się zdecydować, czy jest tutaj prozaikiem, czy raczej dramaturgiem. Nie przeszkadza to jednak w lekturze, a tylko dodaje uroku tej historii.

Dario Fo, anarchizujący lewicowiec, bohaterką swojej książki uczynił Lukrecję Borgię, której przedstawiać nie trzeba. O tej spowitej czarną legendą kobiecie powiedziano i napisano już tak dużo złego (trucicielka, intrygantka, kurtyzana itd.), że trudno ją bardziej pogrążyć, dodając kolejne epitety. Ale włoski pisarz nie byłby sobą, gdyby nie spojrzał na Lukrecję wbrew rozpowszechnionym w ciągu stuleci negatywnym opiniom.

W ujęciu Fo Lukrecja Borgia jawi się jako ofiara, przede wszystkim knowań  swojego brata Cezara i ojca, papieża Aleksandra VI. Początkowo posłuszna, wręcz bezwolna – wydano ją po raz pierwszy za mąż, gdy miała 12 lat – z czasem zaczęła się buntować i rozumieć zło, wyrządzane przez jej najbliższych, i nawet próbowała się mu przeciwstawiać. Fo pokazuje Lukrecję jako osobę wrażliwą i inteligentną, mało tego – wielbioną przez ludność Ferrary, w której zamieszkała po ślubie z władcą tego miasta Alfonsem d’Este. Owszem, pisze także o romansach, lecz w taki sposób, że jeszcze bardziej uczłowiecza papieską córką.

„Córka papieża” to rzecz napisana z pasją. Chwilami trudno oprzeć się wrażeniu, że Fo ma ochotę zakrzyknąć: „Odpieprzcie się od Lukrecji!”. To także książka skrojona z fantazją, co nie znaczy, że nie trzymająca się faktów. Autor podparł się pracami historycznymi i dokumentami, w tym zachowanymi listami Lukrecji. „Skupiłem się jedynie na poszukiwaniu prawdy” – podkreśla pisarz.

Na koniec wspomnę o wpadce, która przydarzyła się tak szacownemu wydawnictwu, jakim jest Znak (gwoli ścisłości: Znak Horyzont) . W „Córce papieża” zabrakło nazwiska tłumaczki, można je tylko znaleźć na stronie internetowej. Pewnie nie czepiałbym się, gdyby sprawa dotyczyła czego innego, ale przecież translatorzy to do pewnego stopnia współautorzy książek zagranicznych pisarzy. Dlatego dużymi literami podaję tutaj nazwisko tłumaczki „Córki papieża”: NATALIA MĘTRAK-RUDA.

Grzegorz Kozera

Dario Fo, „Córka papieża”. Tłumaczenie: Natalia Mętrak-Ruda, Znak Horyzont, Kraków 2015, s. 320
Recenzja ukazała się również na portalu Okno Literatura 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz